Aktualności

11 Grudzień 2017 19:00
Czarodzieje

Pomału dobiegamy do końca roku. W połowie grudnia jak zwykle nasze myśli zaprzątnięte są przygotowaniami do świąt, kupnem prezentów, ewentualnie wyborem miejsca gdzie moglibyśmy się pobawić w sylwestrową noc. Tym bardziej zaskakuje mnie ilość osób reagujących na posty i dyskusję w internecie dotyczącą budowy pomnika Józefa Piłsudskiego. Widać jak bardzo sprawa wydatkowania miejskich pieniędzy na tego rodzaju inicjatywy bulwersuje mieszkańców. Używam słowa bulwersuje, bowiem w trwającej dyskusji trudno znaleźć zwolenników tego pomysłu, poza inicjatorami i osobami blisko związanymi z tak zwanym „obozem władzy” w naszym mieście. Radni chcąc nie chcąc muszą się z tymi głosami liczyć. Pierwsze głosy protestu buńczucznie zlekceważyli.

W głosowaniu zwyciężyła opcja przemawiająca za budową pomnika, ale przyjęcie pełnej publicznej odpowiedzialności za tą decyzję już wzbudziło pewien niepokój. Zatem mimo przyjęcia uchwały o budowie teraz próbuje się nieco złagodzić jej skutki i ci, którzy jeszcze niedawno głosowali przeciwko powoływaniu jakiegokolwiek społecznego komitetu budowy pomnika, teraz już są „za”, a nawet są gotowi być jego członkami lub nawet mu przewodniczyć. Za chwilę będą nam wmawiali, że pomysł takiej formy finansowania monumentu też do nich należał.

Od razu przypomina mi się stary dowcip z czasów prezydentury Lecha Wałęsy, że Lechu - Prezydent tak bardzo był zawsze „za, a nawet przeciw”, że gotów był stanąć na czele manifestacji idącej na Pałac Prezydencki. Tutaj mamy podobny przypadek kiedy zwolennicy budowy za publiczne, w trosce o swoje przyszłe szanse wyborcze zaczynają się stroić w szaty racjonalnie gospodarujących budżetową kasą. Oczywiście to wszystko jest tylko grą pozorów obliczoną na poprawę własnego wizerunku, tudzież na uśpienie naszej zbiorowej pamięci.

Jak przeczytałem w jednej z naszych lokalnych gazet wypowiedź zastępcy prezydenta Dariusza Kaczanowskiego, który zauważył, że przed budową pomnika Filipa de Girarda też było dużo negatywnych uwag, a teraz nikt już nie neguje tego pomysłu, to nie mam wątpliwości, że pomysłodawcy liczą na naszą krótką pamięć. Dla mnie jest to zdumiewające stwierdzenie. Raczej bym się nie spodziewał, że jak już coś zostanie wybudowane – nawet wbrew woli mieszkańców – to ci sami mieszkańcy będą chodzili z pikietami wokół pomnika, aby go w trybie pilnym rozebrać. Co jednocześnie nie oznacza, że lekceważenie ich opinii puszczą w niepamięć wtedy, kiedy rządzący będą puszczali oczko na lewo i prawo wmawiając swoim wyborcom, jak bardzo są dla nich ważni i jak bardzo się z ich – wyborców – zdaniem liczą.

To prawda, w tym okresie będą się liczyli ze zdaniem wyborców i będą gotowi słuchać, spotykać się i obiecywać, aby zaskarbić sobie ich przychylność. W sprawie pomnika zaskakuje jak niewiele do powiedzenia ma Prezydent i jego zastępcy. Wydaje się, że z boku obserwują rozwój wypadków, aby w zależności od tego jak się sprawy potoczą albo ogłosić się ojcami sukcesu, albo wręcz przeciwnie - odciąć od pomysłu i powiedzieć, że tylko wykonywali uchwałę Rady Miasta. Wypada tylko mieć nadzieję, że twarz Marszałka w nowopowstałym pomniku rysami twarzy nie będzie przypominała któregoś z obecnych „ojców” miasta. Cały szum i zaangażowanie niektórych radnych w to wiekopomne dzieło godne ważniejszych i pilniejszych spraw, to jedynie działanie obliczone na późniejszy poklask w czasie, kiedy wszyscy politycy tego poklasku będą najbardziej potrzebowali. Coś w końcu wyborcom trzeba będzie pokazać, z czegoś się rozliczyć.

Pomnikiem Marszałka przynajmniej jest szansa na zjednanie sobie środowisk patriotycznych, chociaż prawdziwy patriotyzm to nie kamienne monumenty, a praca dla dobra ogółu. Ogółu zjednoczonego pod tym samym godłem, mówiącego tym samym językiem i oddającego cześć tej samej fladze. Niestety zawodowa polityka jest podobna do magii. Jest sztuką iluzji. Czarodzieje stający w szranki o największy poklask widowni, czarują, mamią i obiecują. Kiedy tylko otrzymają swoją nagrodę, niczym celebryci zaczynają życie w swoim własnym świecie. Świat zewnętrzny, niedawna widownia przestają mieć znaczenie i na kolejne 4 lata zamieniają się w mało znaczące tło.

Wystarczy popatrzeć co zostało ze zwycięskiego kiedyś obozu jakim było Przymierze dla Żyrardowa. Większość z jego pierwotnych członków już zmieniło barwy polityczne przedstawiając różne motywy podjętych przez siebie decyzji. Smutny to fakt bo wyborcy, którzy postawili na ten twór polityczny liczyli na realizację programu, który był im w trakcie kampanii prezentowany. Mamy jeszcze rok do kolejnych wyborów i teraz powstaje pytanie kto miałby ten program realizować?

W Przymierzu dla Żyrardowa kto inny obiecywał, a teraz nie bardzo ma tam kto przysłowiowe światło zgasić. Już kiedyś wspominałem o wartości polityków, którzy łatwo zmieniają sztandar pod którym walczą. Zawsze mają ku temu ważne powody, ale prawda jest taka, że oceniają swoje szanse polityczne, porównują potencjalny rachunek zysków i strat i jest to jedyna, prawdziwa wykładnia ich działań. Jeżeli arytmetyka wyborcza powie, że przyszły sukces leży w zmianie ugrupowania, to żadne wcześniejsze obietnice, żadne ideały nie będą ich w stanie od tej decyzji odwieść.

Bądźmy takiego stanu rzeczy świadomi. Nie dajmy się czarować i mamić górnolotnymi hasłami, ani ilością wybudowanych pomników. „Nie budujcie mi pomników. Zróbcie coś dobrego dla ludzi” – te słowa Jana Pawła II niech stanowią wyznacznik ku czemu powinny zmierzać decyzje i czyny osób będących w służbie publicznej.
Message image
4 Grudzień 2017 19:00
Lekka ręka

Mamy za sobą kolejną sesję Rady Miasta Żyrardowa. Sesja jak sesja – dla jednych temat interesujący, dla innych to tylko samorządowy spektakl ścierających się racji, światopoglądów i politycznych interesów. Chciałbym jednak poruszyć ten temat z uwagi na mój ostatni felieton poświęcony idei budowy pomnika Józefa Piłsudskiego w naszym mieście. Jak to zapowiadałem w felietonie na tą właśnie sesję był przygotowany stosowny projekt uchwały dotyczący wspomnianego pomnika. Ponieważ zawsze zamieszczam swoje felietony na portalu społecznościowym, to każdy w zasadzie może się zapoznać co inni mieszkańcy na wywołany przeze mnie temat sądzą.

Tak było i tym razem. W zasadzie wszyscy, którzy zdecydowali się zabrać publicznie głos w tej sprawie (a byli i tacy, którzy tylko do mnie dzwonili nie chcąc z różnych względów upubliczniać swojego punktu widzenia) byli przeciwni budowie pomnika za pieniądze pochodzące z budżetu miasta. Większość nie kryła przy okazji oburzenia, że w ogóle komuś taki pomysł w obecnej sytuacji finansowej i bytowej naszego grodu mógł przyjść do głowy. Sprawę w mediach społecznościowych poruszył także jeden z radnych, chcący poznać opinie mieszkańców na ten temat. W tym przypadku komentarze były utrzymane
w podobnym tonie. Zatem o ile można byłoby potraktować nasze wpisy – mój i wspomnianego radnego – jako swego rodzaju sondaż mieszkańców, to decyzja radnych powinna być następująca: albo budujemy pomnik ze społecznej zbiórki, albo nie budujemy go wcale. Pomysł budowy pomnika
z pieniędzy pochodzących z dobrowolnych składek mieszkańców nie zyskał przychylności większości radnych.

Pytanie dlaczego? Cóż złego byłoby w tym, aby ludzie w zakresie swoich możliwości sfinansowali jego budowę? Wydaje się, że podstawową przeszkodę dla radnych którzy głosowali przeciw takiemu rozwiązaniu stanowiła potencjalna konieczność zajrzenia do własnej skarbonki. Nie wyobrażam sobie żeby było inaczej, aby gorący orędownicy budowy pomnika, zapewne będący także ludźmi kultywującymi zasługi Marszałka, nie dali przykładu i nie wyłożyli na budowę pomnika określonych sum ze swoich prywatnych pieniędzy.

Tutaj oczywiście zaczyna się dysonans behawioralny. Być czyimś zagorzałym zwolennikiem za wspólne pieniądze, to zupełnie coś innego niż za swoje własne. Gdy trzeba za coś samemu zapłacić, to od razu poziom entuzjazmu maleje. Dlatego też większość radnych będąc głuchymi na zdanie mieszkańców odrzuciła pomysł finansowania ich inicjatywy z pieniędzy pochodzących ze zbiórki. Radny Jerzy Jankowski posunął się nawet do tego, że głos mieszkańców w internecie określił jako „internetowy hejt”.

Tak jest najprościej. Jeżeli ktoś ma inne zdanie, to najlepiej je zanegować uznając, że jest to wyraz niczym nie uzasadnionej nienawiści lub wrogi interes polityczny. Tak się właśnie zamiata problemy pod przysłowiowy dywan i bagatelizuje odmienny punkt widzenia. Wspomniany pan radny należy do grona pomysłodawców budowy pomnika więc nie pozostaje mu nic innego jak własnego pomysłu bronić. Warto tutaj wymienić pozostałych pomysłodawców aby mieszkańcy mieli pełną świadomość w nadchodzących wyborach, czego i jakich inicjatyw mogą się po konkretnych kandydatach spodziewać w kolejnych
4 latach.

Tak więc pomysłodawcami budowy pomnika są: wspomniany już wcześniej Jerzy Jankowski, Mariusz Koźbiał, Marcin Rosiński, Michał Tkacz i Marcin Zawiślański. Przynajmniej ci panowie podpisali się pod propozycją uchwały. Inni zwolennicy pomnika, którzy poparli pomysł w głosowaniu to: Monika Gwiaździńska – Wrzesień, Beata Marzęda – Przybysz, Ryszard Mirgos, Marek Studziński i Marek Treliński.

Na sesje RM przychodzi w charakterze widzów niewielu mieszkańców. Toteż decyzje zapadające w tym czasie dla przeciętnego żyrardowianina są niemalże anonimowe. Oczywiście można później dotrzeć do protokołów, z pewnym opóźnieniem są chyba nawet publikowane na internetowej stronie miasta, ale z doświadczenia wiemy, że pewnie nikt nie zadaje sobie tego trudu. W takiej sytuacji łatwiej podnieść rękę i bezrefleksyjnie rozdysponować nasze wspólne finanse. A w tej kwestii nieodmiennie panuje pewna nonszalancja wśród naszych rządzących.

Tydzień temu byłem na posiedzeniu Komisji Budżetowej. Zaskoczyła mnie wysoka frekwencja, ale po chwili zorientowałem się, że publiczność dla wystąpienia Prezydenta poza kilkoma radnymi stanowili głównie naczelnicy wydziałów Urzędu Miasta. Samo przemówienie warsztatowo wypadło bardzo dobrze. Poziom wystąpienia w porównaniu do wcześniejszych bez porównania lepszy, a ja byłem pod wrażeniem jak można wiarygodnie przekazywać treści, w które racjonalnie myślący człowiek nie będzie chciał do końca wierzyć. Prezydent omówił prognozę budżetu na 2018 rok, dużo czasu poświęcił wydatkom inwestycyjnym, natomiast w ogóle nie było mowy o tym, że osiągniemy największy poziom zadłużenia w historii.

Na moją uwagę w tym temacie usłyszałem, że wskaźniki zadłużenia są na bezpiecznym poziomie, czyli w domyśle możemy spać spokojnie. Wskaźniki pewnie nie kłamią (o ile ktoś rzetelnie do nich podszedł), ale są martwe w swej istocie i nie uwzględniają niuansów. A to właśnie te niuanse decydują o tym, że ktoś pomimo dobrych wskaźników ma problemy z obsługą swojego zadłużenia, a ktoś inny nie. Biorąc pod uwagę charakter naszych inwestycji, które nie będą tworzyły w przyszłości przychodów, a wręcz przeciwnie będą związane z nimi określone koszty roczne, to ja osobiście obawiam się czy poziom zadłużenia do którego dążymy będzie dla nas do udźwignięcia.

Martwi mnie też ta przysłowiowa lekka ręka, która wydaje miejskie pieniądze. Lekką ręką planuje się wydanie 500 tys. zł na pomnik wbrew głosom mieszkańców, zamiast poszukać tych pieniędzy w prywatnych kieszeniach. Prezydent w swoim wystąpieniu mówiąc o Parku Seniora i wybudowanej tam tężni stwierdza na temat kosztów jej budowy: „(…) 200 – 300 tys. zł chyba około, bo w tej chwili to nie jest ważne”. Dla mnie jest ważne, bo pomiędzy 200 a 300 tys. jest bardzo duża różnica i kwota 100 tys. zł to dla większości mieszkańców miasta kolosalna suma. Niektórzy tej wysokości kredyty będą spłacali przez 20 i więcej lat.

Tymczasem inni według własnego uznania, będąc głuchymi na sygnały płynące od mieszkańców wydają takie czy inne kwoty, zgrabnie zaokrąglając setki tysięcy złotych jakby te pieniądze nie miały żadnego znaczenia w budżecie, jakby się w ogóle nie liczyły. Pamiętajmy, że każdy milion składa się z pojedynczych złotówek, a każdą nie swoją złotówkę trzeba najpierw kilka razy obejrzeć nim się ją wyda.
Message image
3 Grudzień 2017 13:46
Proszę głosujmy, 🙏 może nasi radni pójdą za głosem rozsądku nas Mieszkancow Żyrardowa i uratujemy Nasze pieniądze które zostaną przeznaczone na realne potrzeby Naszego Miasta .
Message image