Aktualności

22 Styczeń 2018 19:00
Stajnia Augiasza

Czytając jedną z lokalnych gazet z ubiegłego tygodnia mieszkańcy mogli się dowiedzieć, że prezydent naszego miasta odwołał dyrektor Centrum Kultury w Żyrardowie. Plotki, że coś takiego ma się wydarzyć krążyły po mieście już od dosyć długiego czasu. Każdy kto nie należy do klubu życiowych naiwniaków sam mógł wywnioskować, że zbliża się koniec dosyć krótkiej kariery w Żyrardowie szefowej miejskiej kultury. Jeżeli z dnia na dzień osoba pełna energii zapada na przewlekłą chorobę, to w naszym kraju jest to nieomylny sygnał, że jej posada z jakichś względów jest zagrożona.

Taki mechanizm funkcjonuje praktycznie na wszystkich szczeblach władzy poniżej stanowisk prezydenta kraju i premiera oraz we wszelkich instytucjach publicznych z sądami i prokuraturami włącznie. Tak więc odkąd pełniąca funkcję dyrektora nagle zaniemogła i Centrum Kultury pozostało bez przywództwa, to już wtedy można było domniemać, że Ratusz ma względem tej instytucji jakieś zastrzeżenia. Z lektury prasy można było się z grubsza dowiedzieć o co poszło. Sprawa wygląda na dosyć poważną, bo naruszenia miały dotyczyć, dyscypliny finansów publicznych, przepisów prawa pracy, a nawet przepisów o zamówieniach publicznych. Mnie jako mieszkańca najbardziej interesują te dotyczące finansów.

Byłej już pani dyrektor zarzucono między innymi to, że przekraczała wydatki na zaplanowane imprezy takie jak Święto Lnu, Bal Charytatywny czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Muszę przyznać, że tutaj pojawiły się moje wątpliwości. Gdyby dyrektor Centrum Kultury zapraszała w sposób cykliczny zaprzyjaźnionych grajków i słono im płaciła za koncerty, które nie byłyby niczym innym jak tylko wyrazem jej nadgorliwości, to mógłbym uznać, że pofolgowała wyobraźni albo układom towarzyskim. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić, że osoba o określonych kompetencjach byłaby tak nieodpowiedzialna albo wręcz szalona, aby z własnej inicjatywy przekraczać budżety zaplanowanych wcześniej przez Urząd Miasta wydarzeniach. Jak to niby miałoby wyglądać w praktyce?

Urząd Miasta zlecił zakup np. na Bal Charytatywny 2 tys. bułek z Biedronki, a pani dyrektor tak sama z siebie kupiła 2 tys. pączków od Bliklego żeby mieszkańcy byli bardziej zadowoleni? A pan prezydent i jego świta przegryzając takie pączusie nawet nie zauważyli, że różnią się w smaku od pospolitych kajzerek? I ten sam mechanizm przy każdej z wymienionych imprez: urzędnicy chcieli jedno, a nadgorliwa szefowa od kultury dawała im drugie – droższe? Nie chce mi się w to wierzyć. Wątpliwości co do zasad funkcjonowania, a przede wszystkim finansowania Centrum Kultury zgłaszałem publicznie już wcześniej. Wciąż powtarzam, że mamy niejasny mechanizm finansowania pewnych projektów kulturalnych.

Po raz kolejny publicznie ponawiam pytanie: w jaki sposób, na jakich zasadach i w oparciu o jakie kryteria finansowana jest np. Telewizja Żyrardowska? W artykule, do którego odnoszę się w tym tekście pojawia się wzmianka o raporcie pokontrolnym,
w którym porusza się kwestię umów na promocję miasta i materiałów przygotowywanych dla Telewizji Żyrardowskiej przez firmę byłej rzecznik prasowej Urzędu Miasta (ponieważ mamy już dwie „byłe” panie rzecznik dla wyjaśnienia dodam, że chodzi o pierwszą panią pełniącą tą funkcję dla obecnej ekipy).

O tym, że spora część miejskich pieniędzy przechodzi przez pośredniczącą firmę, która należy do osoby od samego początku współpracującej czy wręcz pracującej dla Urzędu Miasta wspominałem już dawno temu. Nie muszę nikomu tłumaczyć, że taka forma finansowania jest wątpliwa z punktu widzenia etyki i transparentności zarządzania finansami publicznymi.

Jeszcze ciekawiej przedstawia się kwestia przychodów z reklam emitowanych w Telewizji Żyrardowskiej. Okazuje się, że w tym samym raporcie jest wzmianka, że Centrum Kultury (formalnie to pod Centrum Kultury podlega Telewizja Żyrardowska) nie uzyskuje przychodów z emisji reklam w Telewizji Żyrardowskiej. Stawiam zatem pytanie otwarte do władz miasta: kto w takim razie uzyskuje przychody z reklam emitowanych w Telewizji Żyrardowskiej? Choćby w wydaniu z 9 stycznia mamy tam szereg firm wymienianych w czołówce. Czy logo każdej z firm jest tam umieszczane bezpłatnie czy odpłatnie? Czy spółki miejskie: PEC, PGK, AQUA, PGM, RESURSA płacą Telewizji Żyrardowskiej za umieszczanie logo w czołówce? Jeżeli tak, to komu skoro Centrum Kultury nie otrzymuje z tego tytułu żadnych pieniędzy? Nasuwa się także pytanie po co takim spółkom tego rodzaju regularna promocja? Jeżeli jest bezpłatna to niech tam sobie umieszczają logo i co im przyjdzie do głowy. Jeżeli jednak spółki za to płacą, to jakie jest uzasadnienie tych działań? Spośród jakich konkurentów chce się wyróżnić na naszym rynku PEC, PGK czy PGM?

W kontekście wszystkiego co od początku kadencji obecnych władz dzieje się wokół Centrum Kultury, instytucja ta jawi mi się jako nasza lokalna stajnia Augiasza. Podejrzewam, że uporządkowanie finansów w obszarze miejskiej kultury od razu dałoby się zauważyć w jakości działań autopromocyjnych naszych włodarzy. Oczywiście na minus. Wracając do osoby byłej pani dyrektor, to jestem raczej skłonny przypuszczać, że spełniła rolę kozła ofiarnego niż
z premedytacją dopuściła się wszelkich naruszeń jakie są jej zarzucane.

Jeżeli Centrum Kultury podlega prezydentowi, który musi liczyć się ze zdaniem Rady Miasta, której z kolei przewodniczący jest pracownikiem Centrum Kultury, to rola dyrektora takiej placówki jest nie do pozazdroszczenia. Jeżeli do tego dojdzie Telewizja Żyrardowska, która formalnie podlega pod Centrum Kultury, ale produkcję materiałów powierza zewnętrznemu podmiotowi, któremu musi płacić nie dostając jednocześnie żadnych pieniędzy z emisji reklam, to takiego bałaganu nie poskromi nawet Herkules. Przewiduję, że całą prawdę o funkcjonowaniu tych instytucji poznamy dopiero w przyszłości kiedy dojdzie do zmiany władz miasta. Obawiam się jednak, że będzie to niestety smutna prawda.
Message image
15 Styczeń 2018 19:00
Tani Armani

Minął weekend z orkiestrą Jurka Owsiaka. Fenomen tej akcji nieprzerwanie trwającej już ponad ćwierć wieku zdumiewa i zachwyca jednocześnie. Mimo fali krytyki, która przelała się nad akcją i osobą Jurka Owsiaka ludzie pomimo mrozu, chłodu i słoty idą rok w rok na imprezy, aukcje i licytacje całymi rodzinami. Bycie wolontariuszem WOŚP to powód do dumy i wielka satysfakcja. Myślę, że wszyscy możemy z nutą zazdrości patrzeć na pomysłodawcę akcji, że tak genialny pomysł kiedyś zaświtał w jego głowie.

Każdego roku razem z rodziną wspieram orkiestrę datkami lub przekazując na licytację określone artefakty mogące przynieść WOŚP określony dochód. W ostatnią niedzielę także wybrałem się do centrum miasta aby dać coś od siebie i przy okazji poczuć tą wyjątkową atmosferę, być częścią tej wielkiej imprezy. Na Placu Jana Pawła II takiej ilości osób nie widziałem chyba od czasu śmierci papieża Polaka i uroczystości żałobnych jakie wówczas towarzyszyły temu wydarzeniu. Muszę przyznać, że naprawdę było to święto ludzi dobrej woli, chcących zrobić coś dobrego dla potrzebujących i mających ciepłe serca. W przeciwieństwie do roku ubiegłego nie przeprowadzano licytacji złotego serduszka będącego symbolem akcji.

Przypomnę, że rok temu takie serduszko wylicytowała miejska spółka, co spotkało się z moją krytyką i zachętą skierowaną do osoby za to odpowiedzialnej, aby w tym roku była identycznie hojna, ale już angażując swoje prywatne kapitały, najlepiej w podobnej wysokości. Niestety nic mi nie wiadomo, aby coś równie spektakularnego jak rok temu miało miejsce podczas tegorocznej akcji. Chwała urzędnikom i prezesom za to, że poszli po rozum do głowy, bo nic tak nie boli jak bezrefleksyjne i bezkarne szastanie majątkiem mieszkańców. Podsumowując ten wątek można śmiało ocenić, że orkiestra pana Owsiaka jak zwykle zagrała na dobrych strunach naszego człowieczeństwa i społecznej więzi.

Ponieważ w okresie świątecznym byłem poza naszym krajem, to z pewnym opóźnieniem mogłem się zapoznać z ostatnim w roku 2017 posiedzeniem Rady Miasta Żyrardowa. W zasadzie oglądając materiał z tego wydarzenia nie doznałbym większych wstrząsów emocjonalnych gdyby nie ostatni punkt programu czyli wolne wnioski.

Otóż właśnie wtedy postanowił zabrać głos jeden z mieszkańców naszego miasta. Wyraził umiarkowaną krytykę poczynań naszego prezydenta oraz jednego z jego zastępców. Tutaj należy od razu dodać, że nie był to odwieczny wróg i adwersarz ojca naszego miasta, a wręcz przeciwnie jak wynikało z wypowiedzi jego aktywny zwolennik w czasie zwycięskiej kampanii wyborczej, który swoimi działaniami do tego zwycięstwa wniósł swój wkład. Jak wspomniałem krytyka była umiarkowana i wyważona dlatego tym bardziej zdziwiła mnie dosyć ostra i arogancka reakcja prezydenta.

Otóż pan prezydent zwrócił się do Przewodniczącego Rady Miasta aby „zakazał wypowiadania bzdur publicznie”. Tak się drodzy Państwo porobiło, że jak się ośmieli skrytykować władzę i to publicznie, to nie jest to powód do refleksji nad samym sobą i swoim postępowaniem, tylko jest to bzdura zasługująca jedynie na zakaz rozpowszechniania. Nieostrożny żyrardowianin został w niedwuznaczny sposób postraszony sądem, a przy okazji oberwało się pani redaktor jednej z lokalnych gazet, że informacje na temat kosztów zakupu choinki miejskiej „wyssała sobie z palca”. Chciałoby się powiedzieć, że skoro informacja na temat choinki była nieprecyzyjna, to przecież nic prostszego jak właśnie wtedy na forum wystarczyło powiedzieć: droga pani, choinka kosztowała tyle i tyle, a nie jak błędnie pani podaje 72 tys. zł.

Nic z tych rzeczy. Lepiej kluczyć, uciekać od odpowiedzi na zadane w tej sprawie oficjalne pytanie, grać na zwłokę, niż w prosty i szybki sposób zaspokoić ciekawość mieszkańców miasta. Całe wystąpienie prezydenta odebrałem z niesmakiem. Obecną prezydenturę w naszym mieście jak Państwo wiecie oceniam dosyć krytycznie z uwagi na duże pokłady populizmu leżące u jej podstaw, beztroskie podejście do finansów miejskich oraz niejasne formy finansowania instytucji kultury, imprez kulturalnych oraz przepływów finansowych pomiędzy miejskimi spółkami, a tymi instytucjami (ciągle tajemnicą jest pełny model finansowania Telewizji Żyrardowskiej i motywy wykupowania reklam w tym medium np. przez PGK – czy naprawdę akurat ta spółka potrzebuje tak intensywnej reklamy?). Jednakże wystąpienia publiczne prezydenta zawsze oceniałem dobrze. Akurat do tego jednego nadaje się jak mało kto. Dlaczego więc tym razem pozwolił sobie na taką arogancję w stosunku do obywatela swojego miasta, swojego wyborcy, swojego byłego poplecznika?

Jak plotki niosą prezydent ostatnimi czasy lub mówić o sobie, że jest „marką samą w sobie” w naszym mieście. Taki tani Armani chciałoby się rzec. Osobiście uważam, że w tym wypadku po prostu do głosu doszła pycha, która zazwyczaj przykryta jest gładkimi, grzecznymi słówkami i wyuczonymi umizgami w kierunku słuchaczy, a tutaj tych elementów po prostu zabrakło. To wystąpienie było tą fałszywą struną, która zabrzmiała w moich uszach za sprawą pana prezydenta.

Każdego kto chciałby osobiście usłyszeć jak mieszkaniec miasta jest sprowadzany do tzw. parteru odsyłam do Facebooka Telewizji Żyrardowskiej i obejrzenia postu z dnia 28 grudnia będącego relacją z posiedzenia Rady Miasta pod linkim:
https://www.facebook.com/TelewizjaZyrardowska/videos/1866551463656736/ (interesujący fragment znajdziemy w 2. godzinie i 35. minucie nagrania).

Należy się spieszyć, bo zwykle nagrania zawierające takie niefortunne wystąpienia mają tą przypadłość, że w sposób niewyjaśniony bezpowrotnie ulatniają się z sieci. Tak więc w ostatnich dniach zabrzmiały mi i dobre i złe struny, a są jeszcze takie, które wciąż wybrzmiewają i pełną melodię objawią nam pewnie niebawem. Czekajmy zatem cierpliwie.
Message image
8 Styczeń 2018 19:15
Podsumowanie 2017

Nowy rok kalendarzowy tradycyjnie chciałbym zacząć od przypomnienia i podsumowania tematów, którymi zaprzątałem Państwa uwagę w roku poprzednim.

I tak zaczęliśmy rok 2017 od przemyśleń dotyczących liderów
- jednostek, które w swoich kręgach politycznych czy administracyjnych odgrywają wiodącą rolę swoistych przewodników dla wyznawców ich poglądów, a budzących co najmniej zaciekawienie tych którzy przyglądają się z boku. I tu na szczególną uwagę zasługuje bezrefleksyjność tych postaci, które zupełnie nie wyciągają wniosków z błędów ich poprzedników. Liczą na to, że akurat im będzie wolno wszystko, że wszystko zostanie im zapomniane i wybaczone. Efekt jest taki, że od lat musimy głosować przeciwko czemuś, a nie jak nakazywałaby logika za czymś.

Później przyszło kolejne „granie” Wielkiej Orkiestry Jurka Owsiaka i kolejne rekordy naszej hojności. Przy tym niektórzy są hojni w imieniu własnym i z własnego portfela, a inni jak prezes żyrardowskiego PGK są szczodrzy, beztrosko rozdając pieniądze powierzone. W ubiegłym roku wylicytowane przez tą podległą miastu Spółkę złote serduszko kosztowało nas wszystkich 16 tys. zł. Może władze PGK w tym roku wylicytują coś za swoje prywatne pieniądze? Obiecuję, że nie omieszkam publicznie pochwalić, zwłaszcza jeżeli kwota datku będzie zbliżona do ubiegłorocznej.

Styczeń zakończyliśmy pląsając na balu zorganizowanym pod patronatem naszego włodarza. Niestety radość z tanecznych uniesień psuła świadomość kolejnego marnotrawstwa popełnionego przez tegoż samego. W tym samym czasie ukazał się bowiem kolejny, kosztowny pean na cześć Prezydenta, ochrzczony przeze mnie mianem „żyrardowskiego Forbsa” literacki zbiór osiągnięć, planów i przemyśleń „ojca” naszego miasta i jego ekipy. O tym, że nie była to literatura wyczekiwana przez mieszkańców mogły świadczyć zalegające w różnych częściach miasta egzemplarze tego w zamyśle prestiżowego wydawnictwa. Dopiero moja inicjatywa wymiany egzemplarzy pisma na posiłek w jednej z żyrardowskich restauracji skutecznie wymiotła wszystkie egzemplarze. Śmiem twierdzić, że to nie zgłodniały lud miasta Żyrardowa rzucił się na złote myśli Prezydenta, a sami urzędnicy zawstydzeni zaleganiem tak wiekopomnego dzieła postanowili zaoszczędzić wstydu i kłopotliwych pytań swojemu szefowi (oczywiście na jego lub jego najbliższego otoczenia wyraźną sugestię).

Raczej nie spodziewam się, aby oszczędzono nam tomu 3. tego dzieła i w najbliższych dniach szukajmy go wzrokiem w typowych miejscach dystrybucji. Wszak to rok wyborczy. Kiedy się chwalić, jeśli właśnie nie teraz? Sporo sprzeciwów wśród mieszkańców miasta wzbudził podział pieniędzy na miejski sport. Prywatne preferencje obozu prezydenckiego były ważniejsze niż osiągnięcia poszczególnych klubów czy stowarzyszeń sportowych. Tak więc niektórzy dostali więcej niż zasługiwali, a inni mniej niż zasłużyli. Ot życie, a beneficjentów osobistych sympatii prezydenta było więcej, ale może w mniej formalnej postaci doświadczyli wyrazów wdzięczności. Tak więc nie obeszło się bez poruszenia kwestii finansowania i faktycznej podległości żyrardowskiej telewizji oraz roli Centrum Kultury w naszej… kulturze.

Dużo zmian kadrowych, epidemia chorób, wciąż niejasne metody finansowania, poziom kwalifikacji obejmujących stanowiska to wciąż wiszące w powietrzu pytania, na które nikt nie raczył udzielić odpowiedzi. Szanse, iż wszystkie te sprawy ujrzą wreszcie światło dzienne są tylko w przypadku zmiany ekipy rządzącej. W przeciwnym razie nie wierzę, że dowiemy się czegoś więcej albo, że coś się w tej sferze zmieni. Przy okazji tych i innych spraw poruszałem rolę i zaangażowanie naszych radnych w tej dziejowej misji jaką jest budowa chwały i wielkości Żyrardowa. Jakoś tak się zawsze dzieje, że jak dotknę tego „ciała” społecznego, to zaraz pojawia się albo w prasie, albo
w internecie głos tzw. zwykłego obywatela miasta, który pyta mnie – Krzysztofa Rdesta zwykłego przedsiębiorcę – gdzie byłem jak wszelkie poprzednie władze niszczyły to miasto?
Czasami to koronne i oskarżycielskie w swej istocie pytanie zadaje któryś dotknięty do żywego moją śmiałością radny. Zabawne i szokujące jest zarazem, że w sposób beztroski pomija taki jeden z drugim pan, iż w omawianym okresie sam tak jak i teraz zasiadał w ławach samorządowych i tym niecnym niszczycielskim działaniom przyglądał się z bliska, a czasami sam może do nich dokładał coś od siebie.

Oczywiście każdy z tych wiecznych radnych myśli o kolejnej kadencji i już prowadzi odpowiednie działania zmierzające do ustawienia się we właściwych blokach startowych. To nic, że kiedyś reprezentował ugrupowanie z przeciwnego bieguna politycznego. To nic, że po wyborach po innym ugrupowaniu, które tyle miało zrobić dla miasta pozostało tylko wspomnienie. Ważne, że w danym człowieku nadal drzemie chęć szczera, aby miastu służyć, budować je i wspierać swą jasną myślą. My mamy tylko tą chęć potwierdzić przy urnach wyborczych. Za kilka miesięcy zobaczymy komu uda się ta sztuka. W ciągu roku rozpoczęły się miejskie inwestycje, które choć konieczne okazały się także przeszacowane kosztowo.

Tym samym ruszyliśmy w kierunku zwiększania zadłużenia miasta, co nota bene było głównym zarzutem stawianym poprzednim władzom. W zasadzie można by rzec, że na tym haśle obecny Prezydent doszedł do władzy. Jak wiemy punkt widzenia zależy od punktu podparcia, że sobie tak żartobliwie zmienię znane powiedzenie. Zadłużanie jest nieuniknione z tej prostej przyczyny, że autopromocja kosztuje, igrzyska dla ludu kosztują, a to wszystko ma dać w przyszłości upragnione poparcie szerokiej rzeszy mieszkańców miasta. Jakimś cudem władze ochłonęły w kwestii finansowania remontu Kantoru i metoda przedstawiana wcześniej jako „inżynieria finansowa”,
a przeze mnie krytykowana, suma summarum nie doszła do skutku i remont został odłożony na czas późniejszy.

Jak wygrają wybory to się będę martwić, a jak nie wygrają, to już nie będzie ich zmartwieniem. Tego błysku zdrowego rozsądku zabrakło w kwestii budowy pomnika Marszałka Piłsudskiego. Chociaż pomysł ten był powszechnie krytykowany, to został przegłosowany i zaakceptowany do realizacji w bieżącym roku. Zobaczymy ile zdjęć z odsłonięcia tego monumentu znajdzie się w prasie i mediach społecznościowych w okresie gorącej jesieni roku 2018. Po drodze mieliśmy sporo innych tematów, z których część dotyczyła spraw bardziej ogólnych, krajowych, a część mniej istotnych aspektów naszego życia codziennego jak choćby problemów z wykaszaniem traw na miejskich trawnikach w okresie wiosennego wzrostu.

Na tym chciałbym skończyć życząc Państwu wielu ciekawych doznań podczas lektury kolejnych felietonów mojego autorstwa. Rok powinien być ciekawy, zatem nam wypada mieć tylko oczy, uszy, a przede wszystkim umysły otwarte na to, co nam każdy dzień przyniesie.
Message image