Kartka z historii – Mata Hari

Blisko 100 lat temu we Francji, przed plutonem egzekucyjnym złożonym z 12 strzelców, stanęła młoda kobieta. Elegancko ubrana, w najlepszych pantoflach –  i w zgodzie z ówczesną modą – w słomkowym kapeluszu z woalką oraz w rękawiczkach. Nie chciała by przywiązano ją do słupa, ani zasłaniano jej oczu. Żołnierzom mającym wykonać na niej wyrok podziękowała i uśmiechnęła się. Uroda, sława, a może wykazywana w ostatnich chwilach życia odwaga spowodowały, że z 12 kul tylko 3 trafiły w cel. Tak skończyła życie kobieta – tajemnica. Skazano ją za szpiegostwo na rzecz Niemiec, ale wiadomo, że szpiegowała jednocześnie na rzecz Niemiec i Francji. W swoich czasach okrzyknięto ją największym szpiegiem stulecia. Kim w rzeczywistości była ta kobieta? Urodziła się w Holandii.

Naprawdę nazywała się Margaretha Geertruida McLeod, z domu Zelle. Jej ojciec Adam Zelle był przedsiębiorcą prowadzącym elegancki butik. Od dziecka wyróżniała się spośród rówieśników zarówno urodą, osobowością jak i wyobraźnią, która już wtedy podpowiadała jej, że dokona czegoś niezwykłego. Ojciec zapewnił jej edukację, co w tamtych czasach nie było oczywiste, zwłaszcza dla kobiet. Rodzinne szczęście runęło wraz z bankructwem ojca, który wkrótce po tym zniknął zostawiając rodzinę samej sobie. Niedługo potem zmarła matka. Młoda Margaretha szybko nauczyła się radzić sobie z rzeczywistością rozumiejąc, że młoda kobieta potrzebuje albo opiekuna, albo męża. W szkole dla przedszkolanek rolę „opiekuna” pełnił dyrektor placówki, co skończyło się skandalem obyczajowym, zakończonym jej usunięciem. Wtedy odpowiedziała na prasowe ogłoszenie matrymonialne oficera z Holenderskich Indii Wschodnich. Mimo dużej różnicy wieku szybko się pobrali. Już w trakcie miodowego miesiąca Margahareta flirtowała z innymi mężczyznami. Po urodzeniu syna, para wyjechała na Jawę należącą do Holenderskich Indii Wschodnich. Małżeństwo okazało się pomyłką. Mąż nadużywał alkoholu, był chorobliwie zazdrosny i bił żonę. Po urodzeniu córki McLeodowie przenieśli się na Sumatrę. Po śmierci syna najprawdopodobniej otrutego przez jednego z wrogów męża, przebytej ciężkiej chorobie oraz wielu upokorzeniach doznanych ze strony męża, rodzina wróciła na Jawę. Tam Margaretha szukając ucieczki i zapomnienia od swoich problemów zajęła się poznawaniem kultury malajskiej, ich religii, zwyczajów i rytuałów, a zwłaszcza rytualnych tańców.

To właśnie wtedy narodziła się Mata Hari, co po malajsku znaczy „oko poranka”. Tak nazywali ją tubylcy. Margaretha w końcu wróciła do Holandii, gdzie złożyła pozew o rozwód. Już rozwiedziona trafiła do Paryża, stolicy ówczesnego świata, centrum mody i luksusu. Zdeterminowana by odnieść sukces, kochająca luksus szybko znalazła bogatego opiekuna i protektora, który zapewnił jej utrzymanie. Pracowała jako modelka, tancerka, pozowała do aktów. Uroda i kolejni poznawani mężczyźni z ich koneksjami zaprowadziły w końcu Margarethę na scenę. Przekonawszy właściciela cyrku i producenta musicali, że jest hinduską tancerką, szybko podbiła Paryż. Od tej pory jako Mata Hari – orientalna i tajemnicza gwiazda – miała u swoich stóp nie tylko miasto, ale także zamożnych i uprzywilejowanych mężczyzn z wyższych sfer. Żyła pełnią życia łamiąc wszelkie konwenanse. Na scenie tańczyła prawie naga, nawiązywała romanse z kolejnymi mężczyznami, skandalizując zdobywała jednocześnie coraz większą sławę. Razem ze sławą rosła jej legenda, którą umiejętnie budowała opowiadając nietworzone historie związane z jej życiem w Azji. Miała znajomych wśród artystów, arystokratów i emigrantów. Cała Europa była jej sceną. Występowała w najlepszych salach widowiskowych. Nie istniały dla niej granice państw jak i moralności.

Kiedy kończyły się jej pieniądze zostawała luksusową prostytutką. Jako kurtyzana zdobyła nie mniejszą popularność niż jako tancerka. Miała klientów z najwyższych sfer całej Europy, w tym także następcę tronu Niemiec. Ten szeroki krąg znajomych ponad granicami ówczesnych państw, stał się powodem jej późniejszego upadku i smutnego zakończenia przed plutonem egzekucyjnym. Jej gwiazda pomału gasła. Mata Hari starzała się, miała nadwagę, a na scenach pojawiała się coraz liczniejsza konkurencja ze strony kobiet, które nie wahały się jej naśladować. Coraz rzadsze występy w coraz to podlejszych miejscach spowodowały, że była już głównie kurtyzaną, a nie tancerką. I tak przyszedł rok 1914. Wybuchła wojna, a kontynent zaroił się od młodych żołnierzy. Mata Hari hołdująca hedonizmowi i pieniądzom, nie czuła się trwale związana z żadnym krajem, ani żadnym mężczyzną. Tym samym stała się idealnym materiałem na szpiega. Mając kochanków po wszystkich stronach frontu, potencjalnie mogła zdobywać informacje dla każdego, kto zechciałby odpowiednio zapłacić. Przez większość wojny jej losy były niejasne. Bez wątpienia została wciągnięta w grę wywiadów francuskiego i niemieckiego. Brytyjczycy także umieścili ją na swojej liście szpiegów. Nieszczęśliwie zakochana w rosyjskim oficerze, została bezwzględnie wykorzystana przez wywiad francuski, z którym współpracę chciała poprowadzić na własnych warunkach. Jej dwuznaczna postawa zdawała się potwierdzać fakt działania na dwa fronty. Potrzeby propagandowe francuskiego rządu, styl życia i pewne niewygodne fakty z życiorysu zawiodły ją w końcu przed francuski sąd. Opuszczona przez wszystkich, stając się igraszką historii i wydarzeń, które miały miejsce w Europie, została skazana na śmierć, stawiając tym samym kropkę nad „i” własnej legendy. Dlaczego o tym piszę? Mata Hari była kobietą fatalną. Żyła dla własnej kariery, sławy i pieniędzy, które zdobywała poprzez liczne związki z mężczyznami. Ci tracili dla niej majątki, rodziny, a czasami nawet życie.

Dzisiaj w XXI wieku także mamy wśród nas femme fatale. Dla własnych korzyści, własnej kariery nie wahają się zniszczyć kariery innych osób, pozbawić je pracy,  czy rozbić małżeństwa. Nie mają skrupułów by wykorzystując sferę intymną zdobywać tym sposobem informacje i budować własną pozycję. Nie grozi im za to pluton egzekucyjny, nie są narażone na ostracyzm społeczny, bo dzisiejszy świat jest inny od tego, w którym żyła Mata Hari. Jednakże pewne wartości są uniwersalne i przynajmniej we własnym sumieniu trzeba będzie się kiedyś rozliczyć z wszelkich niegodziwości. Pamiętajmy o tym ku przestrodze. Ku przestrodze tych kobiet i ku przestrodze mężczyzn stających na ich drodze – jako ofiary i tych, którzy są inspiratorami i beneficjentami ich działań. Następczynie Maty Hari żyją wśród nas. Żyją także w Żyrardowie.