Kobiety-symbole

W 1979 roku,  3 maja w czasie wyborów do brytyjskiej Izby Gmin 43,9% wyborców opowiedziało się za Partią Konserwatywną. Jej przewodnicząca, Margaret Thatcher, została pierwszą kobietą-premierem Wielkiej Brytanii. Dwa dni później nowa szefowa rządu zaprezentowała swój gabinet. Główny nacisk w rządowym programie został położony na walkę z inflacją, reformę związków zawodowych i ograniczenie liczby przedsiębiorstw państwowych. Polityka Margaret Thatcher, zarówno wewnętrzna jak i zewnętrzna, często była bezkompromisowa i cechowała się ostrym kursem. Za przykład może posłużyć postawa rządu wobec związków zawodowych, z których wiele wypowiedziało wojnę administracji Thatcher. Do najgłośniejszej rozgrywki doszło ze strajkującymi górnikami. Strajk, który trwał około roku, zakończył się klęską stojącego za nim Krajowego Związku Górniczego. W jego efekcie zamknięto wszystkie kopalnie, poza 15 wcześniej sprywatyzowanymi. Podobnie nieugięta była Margaret Thatcher na arenie międzynarodowej. Zajęcie przez Argentynę spornych wysp Falklandów, spotkało się z natychmiastową reakcją premier i jej gabinetu i już kilka dni później w rejon konfliktu została wysłana flota wojenna, z zadaniem odbicia wysp.

Podobnie bezkompromisowa była w kwestii powstrzymania ekspansji komunizmu i jako najwierniejszy sojusznik realizującego tą ideę prezydenta USA – Ronalda Reagana – w istotny sposób przyczyniła się do upadku tej ideologii w Europie. W efekcie stylu sprawowania urzędu świat dał jej przydomek Żelaznej Damy i tak zapisała swoją polityczną obecność w dekadzie lat  80. Urząd utraciła w 1990 roku, po trzykrotnie wygranych wyborach. Zostawiła po sobie Zjednoczone Królestwo silniejsze, z dużo lepszą sytuacją gospodarczą niż w momencie objęcia urzędu w 1979 roku. Przetarła też ścieżkę w konserwatywnym społeczeństwie brytyjskim dla Theresy May. Chociaż początkowo wybór Margaret Thatcher na urząd premiera musiał stanowić wstrząs dla Brytyjczyków, to powierzenie stanowiska szefa rządu kobiecie w paternalistycznym społeczeństwie hinduskim, dla wielu musiało być tożsame z trzęsieniem ziemi lub innym, podobnym w skutkach kataklizmem.

Indira Gandhi była córką i współpracownicą pierwszego premiera Indii, Jawaharlala Nehru. Nehru był czołową postacią indyjskiego ruchu niepodległościowego. Indira Gandhi po raz pierwszy urząd premiera Indii objęła 19 stycznia 1966 r. Drugi raz powróciła do władzy w 1980 roku (po porażce w 1977 r. ustąpiła jako premier i przywódca jednej z frakcji indyjskiej Partii Kongresowej). Za każdym razem znana była ze sprawowania rządów silnej ręki. Szerokie spektrum działań na międzynarodowej arenie politycznej, przyniosło jej uznanie przywódców i zwykłych ludzi na całym świecie. W przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej Margaret Thatcher, Indira Gandhi musiała mierzyć się z wyzwaniami, w dużo bardziej skomplikowanej sytuacji regionu. Prowadzona przez nią polityka, mimo oczywistych sukcesów, nie była postrzegana przez wszystkich jako dobra dla kraju. Koniec był tragiczny. W 1984 r. dwóch sikhów – członków jej ochrony osobistej – oddało śmiertelne strzały. W pogrzebie Indiry Gandhi wzięły udział oficjalne delegacje z całego świata.

Dorobek polityczny Indiry Gandhi ostatecznie zweryfikował czas. W 1991 r. w plebiscycie BBC została uznana za Kobietę Tysiąclecia, a w plebiscycie z 2001 r. Hindusi uznali ją największym premierem Indii. Przywództwo państwowe sprawowane przez kobiety nie jest także obce w naszym kraju. Hanna Suchocka, Ewa Kopacz, czy teraz Beata Szydło zasiadały lub zasiadają obecnie na fotelu szefa rządu. Oczywiście różnie oceniamy osiągnięcia poszczególnych pań. Często ponad obiektywną ocenę stosując –  jako kryterium –  subiektywną sympatię polityczną, wyrażaną wobec opcji parlamentarnej, z której dana premier się wywodzi.

Jedno jest pewne – Polacy nie mają uprzedzeń, aby oddać stery rządu w kobiece ręce. Nie mają także uprzedzeń, aby takie same stery dzierżyły kobiety o szczebel niżej, w administracji samorządowej. Prezydenta kobietę mają dwa wielkie miasta położone w naszym sąsiedztwie –  Warszawa i Łódź. Nie są to jedyne miasta w Polsce, w których rządzą kobiety. Biorąc pod uwagę dosyć powszechną krytykę pojawiającą się w komentarzach do moich felietonów kierowaną pod adresem byłych i obecnych rządzących miastem, można odnieść wrażenie, że mężczyźni pełniący tą zaszczytną funkcję, sprawili zawód większości mieszkańców.

Może zatem powinniśmy dokonać przełomowej zmiany i w przyszłych wyborach uczynić prezydentem naszego miasta kobietę? Ciekaw jestem, czy czytelnicy umieliby wskazać odpowiednią kandydaturę mieszkanki Żyrardowa, której chcieliby powierzyć los swojego miasta i swój własny na najbliższe 4 lata? Jeżeli tak, to proszę bardzo o podzielenie się swoimi typami na moim profilu na Facebooku. Jeżeli padną ciekawe i warte rozważenia kandydatury, to obiecuję wrócić do tematu i może wspólnie z mieszkańcami uznamy, że warto przejść ze sfery rozważań teoretycznych do działań praktycznych. Być może towarzyszący nam symbol kobiety fatalnej i upadłej (Mata Hari), zastąpimy kobietą nawiązującą do najlepszych wzorców kobiet-symboli jakimi były Margaret Thatcher, Indira Gandhi i wiele innych, które zapisały się w historii świata.