Nad wszystkim czuwa gospodarz domu

W powyższym akapicie miał się pierwotnie znaleźć mój komentarz do internetowych wystąpień pewnego żyrardowianina, ale z uwagi na powszechną znajomość postaci Judasza, jego roli jaką odegrał wg Ewangelii oraz jednoznacznych skojarzeń i oceny tej postaci, postanowiłem zaniechać jakichkolwiek wypowiedzi na temat zaistniałej sytuacji i osoby za nią stojącej.

Ważniejsze sprawy z rodzimego podwórka domagają się, aby je poruszyć. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że gospodarzenie w naszym mieście nie wychodzi i boję się przyszłych skutków niektórych decyzji. Dlaczego mam takie, a nie inne przeczucia? Prawie dokładnie rok temu poruszałem temat Kantoru i jego remontu oraz kosztów z tym związanych, włącznie z planowanym modelem finansowania tej inwestycji. Władze miasta podawały wtedy koszt remontu na poziomie ok. 25 mln zł o ile dobrze pamiętam. Na zgłaszane zastrzeżenia, że to horrendalna kwota jak na możliwości naszego miasta, publicznie odpowiadano, że właśnie tyle musi to kosztować, a potrzebne środki na realizację tego przedsięwzięcia to efekt „inżynierii finansowej”, jak się wtedy z niezachwianą pewnością siebie wyraził jeden z wiceprezydentów. Po roku okazuje się, że ten sam remont da się wykonać za kwotę rzędu 14 mln zł. Wydaje mi się, że niskiej klasy był ten „inżynier finansowy” skoro takie same efekty można uzyskać za 56% wcześniej zakładanych kosztów. Od razu pragnę uprzedzić potencjalne zarzuty, że nie cieszę się, iż coś uda się nam załatwić taniej. Cieszę się, ale jeżeli wszystkie wydatki miejskie są kalkulowane według tej samej „inżynierii”, to pytam się: dokąd nas to zaprowadzi?

Potrzebne przykłady? Proszę bardzo. Niedawno jadąc przez nasze miasto zauważyłem prace przy naprawie nawierzchni ulicy Bohaterów Warszawy (patrz zdjęcie). Prace ze sporym rozmachem i zaangażowaniem sprzętu i ludzi normalnie mogłyby cieszyć, że w mieście będzie mniej dziur. Jednakże akurat ta ulica jest wg mojej wiedzy przeznaczona do gruntownego remontu jeszcze w czerwcu tego roku. Czyli wydajemy jakieś pieniądze (jakie by nie były) tylko po to, aby za kilka tygodni zerwać czy sfrezować asfalt, za który dopiero co zapłaciliśmy. Postanowiłem zbadać sprawę w Urzędzie Miasta. Dzwoniąc do dwóch różnych wydziałów, które powinny mieć wiedzę na temat prowadzonych inwestycji okazało się, że jeden z nich wie o planowanym remoncie tejże ulicy, a drugi nie wie nic i prowadzi naprawy bieżące. Nie wie prawica, co robi lewica jak głosi mądrość ludowa.

Kolejny przykład: prasa doniosła, że odbył się pierwszy przetarg na wykonanie prac przy naszym zalewie. Został już unieważniony, bo miasto przeznaczyło na to zadanie 6 mln zł, a oferenci przedstawili oferty na ponad 15 i 17 mln zł. Niedoszacowanie niezbędnego budżetu przekroczyło w pierwszym przypadku 100%, a w drugim sięgnęło niemalże 200%. To także efekt „inżynierii finansowej” i owoc pracy tego samego „inżyniera”? Wizualizacje nowego zalewu wszyscy pamiętamy. Mówiąc krótko były nieco na wyrost jak na nasze potrzeby i możliwości. Już wtedy zwracałem na to uwagę. Niestety, obiecywano nam Mercedesa mając pieniądze wystarczające zaledwie na Fiata. Niestety część mieszkańców miasta woli żyć złudzeniami, niż spojrzeć prawdzie w oczy. Przypomnę, że według władz miasta modernizacja zalewu miała zostać sfinansowana z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży Rewala. Co więcej, tych pieniędzy miało jeszcze wystarczyć na nowe przedszkole przy ul. Ks. Brzóski.

Rewala już w zasobach miasta nie ma, na prace przy zalewie brakuje tak dużo, że nawet nie warto zaczynać prac, bo może się okazać, że ugrzęźniemy w tej inwestycji na długie lata
i w okresie upałów nie będziemy mieli nawet gdzie nóg zamoczyć. Na temat przedszkola też jakby zapanowała głucha cisza. Wisienkę na „inżynierskim” torcie może stanowić sytuacja w PGM, gdzie dług lokatorów i najemców sięgnął już niemalże 14 mln zł. Ten temat poruszałem w połowie listopada, kiedy mówiło się o długu przekraczającym 10 mln zł. Jak widzimy sytuacja jest dynamiczna, a wzrost zadłużenia postępuje niczym galopujące suchoty u nieszczęśników ze szkolnych lektur. Kiedy pisałem o problemie Prezydent mówił coś o niegospodarności, bo wg Jego opinii sprzedaż długów byłaby złamaniem dyscypliny finansów publicznych i niegospodarnością właśnie. Poza tym byłoby to nie etyczne. Wyraziłem wtedy swoje zdanie, które podtrzymuję obecnie. Nieetyczne jest płacenie przez większość mieszkańców, za długi określonej grupy lokatorów. Pomijam osoby w naprawdę trudnej sytuacji życiowej, ale nie oszukujmy się – w grupie niepłacących stanowią oni zapewne niewielki odsetek. Natomiast tak prowadzona gospodarka długami i swoiście pojmowana gospodarność, każe nam oczekiwać pułapu zadłużenia na poziomie 20 mln zł w całkiem niedalekiej przyszłości.

Tak więc jak w piosence z serialu z epoki słusznie minionej: „nad wszystkim czuwa gospodarz domu”, tylko czy ten „gospodarz” z funkcji, jest także gospodarzem z powołania? Prezydent od czasu do czasu powołuje się na swoje doświadczenia biznesowe, co z uwagi na lokowanie tych doświadczeń w czasie przeszłym, każe sądzić, że coś w tym biznesie poszło nie tak. Plajta? Czy zatem gospodarzenie na większą skalę byłego biznesmena z takimi kwalifikacjami nie zakończy się jeszcze bardziej spektakularną plajtą? Czas pokaże.