Nasze musi być na wierzchu

Tydzień temu pisałem o sprawie Telewizji Żyrardowskiej i zainteresowaniu jaką darzy tą instytucję CBA oraz Regionalna Izba Obrachunkowa w Warszawie. Tak się złożyło, że na łamach jednej z lokalnych gazet, w której ukazują się moje felietony, pojawił się także obszerny wywiad z prezydentem Wojciechem Jasińskim, który w dużej mierze odnosi się do opisanej przeze mnie sytuacji.

W zamyśle prezydenta jego wypowiedzi miały zapewne stanowić dementi dla ukazujących się informacji dotyczących nadużyć w TŻ i Centrum Kultury. Tylko, że taki cel być może odniósł prezydent jedynie w stosunku do osób bardzo naiwnych. „Niebo, to dobre miejsce dla naiwnych, ale tu ich nie ma, wymiotło wszystkich aż do dna” – śpiewał dawno temu Jacek Skubikowski. Tutaj panie prezydencie też ich nie ma. W wielu miejscach prezydent unika jednoznacznych odpowiedzi, w innych wije się jak piskorz, a w jeszcze innych mówiąc delikatnie – żeby nie podpaść jego prawnikom, na których kilkukrotnie się powołuje – mija się z prawdą.

Po kolei: jaka informacja płynie o podejmowanych przez spółki miejskie „działaniach na rzecz ochrony środowiska, korzystaniu z nowatorskich rozwiązań, czy też realizowanych programach edukacyjnych i akcjach społecznych” z kilku sekundowej emisji logo poszczególnych spółek na planszy Telewizji Żyrardowskiej? Naiwny w to uwierzy, ja natomiast twierdzę, że taka „emisja” to tylko pretekst i podstawa do quasi legalnego przelania określonej kwoty na konto TŻ. Dalej ze słów prezydenta wynika, że skoro spółki te wykazują zysk, to w zasadzie nie jest ważne czy wydają pieniądze bez potrzeby. Mógłbym przyjąć taki punkt widzenia u prywatnego przedsiębiorcy. Jego pieniądze, jego wola – najwyżej kupi sobie gorszy samochód. Tutaj jednak prezydent jest depozytariuszem naszych pieniędzy. Owszem spółki mają swoich prezesów czy dyrektorów, ale to nie oznacza, że dobry gospodarz gdy widzi jawną niegospodarność nie powinien zareagować.

Nie reaguje jeśli takie zachowania aprobuje. A aprobuje, ponieważ mają jakiś określony cel. Prezydent od kwestii wydatków na reklamy miejskich spółek umywa ręce niczym Piłat, przy czym koronnym argumentem, że to nie jest jego sprawa ma być fakt, iż to nie on podpisywał te umowy i „nie wie, za co są te pieniądze”. Ja też nie podpisywałem tych umów (o ile w ogóle takie istnieją), też nie wiem za co są te pieniądze, ale widząc, co spółki za nie otrzymują i ile za to płacą, nie potrafiłbym jako gospodarz miasta przejść nad tym stanem rzeczy do porządku dziennego. Jedyny niepokój prezydenta budzi jego własna osoba – czy zbytnio nie ucierpiała godność prezydenta na skutek treści skargi, jaka wpłynęła do CBA? W sumie ciekawa linia obrony: zamiast pokusić się o autorefleksję na temat funkcjonowania instytucji kultury w naszym mieście, to lepiej wnieść pozew przeciwko autorowi anonimu(!).

Dalej rozmowa schodzi na temat jednego z naszych mieszkańców, kontynuującego działalność medialną pod nazwą TJN 24. Kto śledzi media społecznościowe, ten wie o czym mówię i wie jakie „treści” mam na myśli. Ostatnio medium to wzięło na celownik jednego z zastępców prezydenta, a mianowicie Dariusza Kaczanowskiego. Niezależnie od tego czy się pana Kaczanowskiego darzy sympatią czy też nie, to bez trudu można dostrzec, że publikowane na jego temat materiały mają czemuś służyć. Krótko mówiąc dyskredytują jego osobę na każdym możliwym polu. Gazeta słusznie zauważa, że prezydent w całej tej sprawie zachowuje zaskakujące milczenie i jest neutralny „jak Szwajcaria”. Ponadto zdecydowanie odcina się od wszelkich konszachtów z autorem tego zamieszania.

Panie prezydencie Wojciechu Jasiński, nie idź tą drogą! Żyrardów to przecież nie jest wielkie miasto. Tu się wszyscy znają, jeśli nie bezpośrednio, to przez znajomych, albo przez znajomych naszych znajomych. Jeżeli ktoś z sympatii do pana puszczał mimo uszu niewygodne dla pana osoby fakty z naszego małomiasteczkowego życia publicznego, to tak ewidentne mijanie się z prawdą musi zaboleć nawet gorliwych wyznawców. Skoro skonkludują, że w tej sprawie w sposób oczywisty pan kłamie, to mogą pomyśleć, że we wszystkich innych też nie mówi pan prawdy. Dowody pańskiej znajomości ze wspomnianym „redaktorem” są widoczne choćby w sieci czy to w postaci wspólnych zdjęć (wiem – pewnie się pan od nich odetnie, twierdząc jak rasowy polityk, że mieszkaniec chciał sobie z panem zrobić fotkę, to pan dobry wujcio się zgodził i teraz tego żałuje), dokumentów i innych materiałów, ale przede wszystkim funkcjonuje coś takiego jak ludzka świadomość i pamięć.

W wywiadzie koronnym argumentem przeciwko przyjaznym więzom między pańskim urzędem a TJN 24 miał być fakt atakowania przez to medium przed dwoma laty pańskiej osoby i to wielokrotnie. Jak nikt inny zdaje pan sobie sprawę, że to nie był ten TJN 24, a jego pierwowzór będący pod zupełnie inną kontrolą. Teraz jak zauważyła redaktor prowadząca wywiad, jest to gra do jednej bramki, a jedynym mogącym odnieść potencjalne korzyści jest prezydent Żyrardowa. Co ciekawe uważa tak również będący celem ataków Dariusz Kaczanowski.

Na jednym z portali można znaleźć takie oto słowa zastępcy prezydenta: „Zastanawiający może być brak reakcji ze strony prezydenta na zarzuty stawiane wobec jego zastępcy(…)”. I dalej: „Z chwilą gdy zarząd Nowego Żyrardowa poruszył sprawę osób z najbliższego otoczenia prezydenta Jasińskiego tj. Kingi Jędrasik i Daniela Jarosza (którzy w naszej ocenie kompromitują urząd prezydenta zaprzeczając hasłu wyborczemu odnoszącemu się do „nowej jakości”), rozpoczął się atak”. Tyle Dariusz Kaczanowski. Ostatnie zdanie zdaje się wyjaśniać dlaczego prezydent woli pozywać anonimowego autora skargi, niż uważniej przyjrzeć się działalności Telewizji Żyrardowskiej.

Tak więc w tej jednej sprawie mamy dwa głosy, na dodatek oba płynące wprost z ratuszowych gabinetów. Zapewne najbliższe miesiące pokażą kto mówił prawdę, a kto się z nią mijał. Ja wierzę, że Państwo zachowacie ten tekst w swojej pamięci celem późniejszej weryfikacji. Swoją drogą ciekawe jak się czuje ów „redaktor”, z którego jedni szydzą, a inni jak widać już się wypierają. Tu od razu przychodzi na myśl scena z serialu „Alternatywy 4” kiedy gospodarz Anioł ocenia wykonany jednoosobowo czyn społeczny: „Murzyn zrobił swoje”.

Na zakończenie chciałbym jeszcze poruszyć temat dyskusji na żywo z udziałem prezydenta. Pomysł dobry pod warunkiem, że nie jest w rosyjskim stylu i wykonaniu. W tym przypadku niestety tego nie uniknięto. Nie dość, że dialog z prezydentem rozkręcali ludzie z Urzędu Miasta, to jeszcze okraszono to propagandą sukcesu oraz naciąganymi danymi. Na moje pytanie o prognozę długu, prezydent podał kwotę 40 mln zł, podczas gdy z dokumentów wynika, że ma to być ponad 60 mln zł. Dosyć istotna różnica. Poza tym na kolejne moje pytanie prezydent zadeklarował się udzielić mi odpowiedzi w dniu następnym.

Niestety światła kamer zgasły, widzowie odeszli od monitorów to i obietnice przestały obowiązywać. Odpowiedzi nie uzyskałem do dnia dzisiejszego czyli jest jak… w polityce. Mówimy ludziom jedno, a robimy drugie – w końcu nasze musi być na wierzchu.