Niebieskie tulipany

„Dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie, że dzisiaj jest święto dziewczynek” – tak się kiedyś śpiewało w szkole podstawowej, a może nawet w przedszkolu z okazji Dnia Kobiet. Ostatnie publiczne wykonanie tej okolicznościowej piosenki przypominam sobie z 1. edycji kontrowersyjnego ale i bardzo popularnego w okresie jego emisji reality show: Big Brother. Tradycyjnie kobiety w tym dniu były i są obdarowywane drobnymi prezentami. W PRL-u były to legendarne już zestawy: rajstopy + goździk.

Dzisiaj w czasach olbrzymiej podaży dóbr wszelakich podarunek zwykle zależy od hojności, zasobności portfela lub pomysłowości obdarowującego mężczyzny, choć także i dzisiaj często są to kwiaty. Najczęściej chyba tulipany – kwiaty, które akurat w tej porze w dużej ilości odmian i kolorów pojawiają się w kwiaciarniach i są pierwszym symbolem nadchodzącej wiosny.

Niestety niektóre kobiety otrzymują „niebieskie tulipany”. Kilka miesięcy temu wybuchła za oceanem głośna afera dotycząca molestowania seksualnego całej rzeszy aktorek przez znanego producenta. Afera była następstwem innej – jak się później okazało – mniejszej afery, a mianowicie molestowania jakiego dopuszczał się znany aktor Kevin Spacey. Ten jednak zniewalał kolegów-aktorów, a nie koleżanki. Jednak jego przypadek spowodował, że kobiety nabrały odwagi i zaczęły otwarcie mówić o problemie jaki trawił Hollywood. Dla nas zwykłych fanów kina zapewne był to szok, zwłaszcza zważywszy na skalę zjawiska. „Nie wszystko złoto co się świeci” – jak mówi stare porzekadło. Kiedy opadła strojna zasłona oddzielająca to, co dla naszych oczu było przeznaczone: piękne stroje, czerwone dywany i cały blichtr związany z przemysłem filmowym, a naszym oczom ukazała się druga, ciemna strona tego biznesu, to złoto zamieniło się w błoto.

Okazuje się, że nie trzeba żyć w Albanii czy innym kraju gdzie handel ludźmi ma się dobrze, ale nawet w cywilizowanej Ameryce, w krainie marzeń i snów może kobietom z pierwszych stron gazet przypaść rola niewolnicy seksualnej. Poruszam ten temat właśnie z uwagi na zbliżający się Dzień Kobiet. Zawsze przy tej okazji dużo się mówi miłego o kobietach, ich roli w społeczeństwie i w rodzinie. Jest miło, grzecznie i poprawnie politycznie.

Na co dzień jednak kobiety nie mają tak łatwo jakby z oficjalnych przekazów mogło wynikać. Wciąż aby odnieść sukces w swoich zawodach muszą udowadniać i dawać od siebie więcej niż mężczyźni. Pewnie niektórzy z Państwa powiedzą, że wcale tak nie jest, że znają inne przykłady. Zgadzam się, że nie można takich stwierdzeń traktować sztampowo, ale już sam fakt utrzymywania parytetów czyli zagwarantowania określonego np. procentowego udziału kobiet czy to w jakiejś organizacji czy to partii politycznej czy nawet w polityce zatrudnienia firm, o czymś jednak świadczy. Skoro trzeba zagwarantować odgórnie udział kobiet w pełnieniu funkcji publicznych, to bezsprzecznie świadczy to o tendencjach do pomijania przedstawicielek płci pięknej w udzielaniu dostępu do tychże funkcji. Kobiety muszą zatem nadal walczyć o swoją pozycję w życiu publicznym. Już nie tak jak dawniejsze sufrażystki, które walczyły o to, aby kobiety w ogóle miały prawa wyborcze i społeczne.

Ofiarę własnego życia złożyła w tej walce Emily Davison, która w akcie desperacji i próby zwrócenia większej uwagi na ruch sufrażystek rzuciła się w trakcie wyścigów konnych pod pędzącego konia, co zarejestrowały ówczesne kamery. Kobieta spotkania z koniem nie przeżyła, a i los dżokeja pewnie był nie do pozazdroszczenia. Dzisiaj trudno ocenić czy był to akt samobójczy czy tylko wypadek przy pracy. Faktem jednak jest, że wydarzenia te miały miejsce „zaledwie” 105 lat temu i musiało jeszcze od nich upłynąć kilka lub kilkanaście lat (w zależności od kraju) aby kobiety prawa wyborcze wreszcie uzyskały.

Tak się kształtowała rola i pozycja kobiet w społeczeństwie. Na gruncie prywatnym wiele kobiet nadal toczy nierówną walkę o uznanie, o należne im prawa w małżeństwie, o szacunek, a czasami tylko o godność i święty spokój. W ilu domach trwa bowiem piekło czterech ścian? W ilu domach powszechnie poważany i darzony szacunkiem mąż zamienia się w tyrana, który wyładowuje swoje frustracje na słabszej i podporządkowanej żonie? Wszyscy znamy takie przypadki z bliższego lub dalszego otoczenia. Znamy także takie historie z mediów, ponieważ zostały nagłośnione z uwagi na swoje tragiczne zakończenie. Przemoc w rodzinie nadal stanowi temat tabu. Kobiety przeżywające prawdziwą gehennę często wstydzą się mówić komukolwiek o swoim prywatnym życiu. Wstydzą lub boją, bo nasze państwo nie zawsze potrafi w takich sytuacjach skutecznie interweniować.

Każdy z nas słyszał o tzw. „niebieskiej karcie”. Niebieska Karta to oficjalna nazwa określonej dokumentacji informującej i dokumentującej przemoc domową w danej rodzinie. Jest to narzędzie, które ma przede wszystkim identyfikować problem, a w przypadku jego eskalacji może stanowić dowód procesowy. Ponadto Policja w przypadku zgłaszania rodzinnych awantur kiedy wpływa takie zgłoszenie z adresu z założoną Niebieską Kartą wie, że ma do czynienia z sytuacją permanentną, patologiczną i w żaden sposób nie powinna takiego zgłoszenia lekceważyć.

Czy zatem Niebieska Karta rozwiązuje problem przemocy domowej? Być może na niektórych damskich bokserów wpływa trochę hamująco. Jednak z różnych relacji wynika, że dokument urzędowy i towarzyszące mu procedury mają zwykle niewielki wpływ na naturę człowieka. Policja potwierdza, że w wielu przypadkach wyjazdy interwencyjne do posiadaczy niebieskiej karty są tak samo częste, jak w czasach przed jej założeniem. Oczywiście należy tutaj wyraźnie powiedzieć, że zdarzają się także przypadki przemocy, kiedy to w rolę oprawców wcielają się kobiety, a mężczyźni są ofiarami. Jednak są to rzadsze przypadki, a zbliżające się święto kobiet obliguje nas do pochylenia się nad sytuacją pań, a nie panów, którym poświęcimy więcej uwagi przy innej okazji.

Zatem składając życzenia naszym paniom, wręczając im prezenty czy piękne kwiaty, miejmy świadomość, że często po sąsiedzku żyją kobiety, których codziennością jest doświadczanie przemocy, a kwiaty jakie kojarzą im się z bliskim mężczyzną to tulipany, ale w kolorze niebieskim – takim jak smutny symbol i dowód bezczeszczenia ich godności i praw jakim jest Niebieska Karta. Przestańmy traktować temat jako tabu. Bądźmy pomocni dla ofiar i zdecydowani w swoim potępieniu w stosunku do sprawców.

Drogie Panie, czułem się zobowiązany do napisania tych słów i zwrócenia szerszej uwagi na sytuację tych z Was, które często pozostają samotne w swoim cierpieniu. Wszystkim

Paniom z okazji Dnia Kobiet chciałbym życzyć samych szczęśliwych, spokojnych dni i wyłącznie życzliwych, przyjaznych ludzi spotykanych na życiowych ścieżkach. Oby kwiaty dla Was miały kolory symbolizujące miłość, szacunek i przywiązanie, a „niebieskie tulipany” pozostały jedynie symbolem odległego, abstrakcyjnego zła.