Niepodległość

W miniony weekend świętowaliśmy 99. rocznicę odzyskania niepodległości. Dopiero za rok będziemy świętowali okrągłą setkę. Jak się głębiej nad tym zastanowimy, to wydaje się nieprawdopodobne, że to tylko 99 lat minęło. Oglądając fotografie z tego szczególnego dla naszej państwowości roku 1918 czy nieliczne filmy z tego okresu, widzimy zupełnie inny świat.

Groteskowo poruszające się na celuloidowych taśmach postacie, ubiory nie mające nic wspólnego z wygodą albo praktycznym użytkowaniem, ludzi z innej epoki. Od tych wydarzeń nie minął jeszcze nawet wiek, a w międzyczasie był czas i na II Rzeczpospolitą i na II Wojnę Światową i na komunizm w wydaniu PRL-owskim i na naszą III Rzeczpospolitą. Niektórzy już nawet próbowali proklamować IV RP. Skala zmian jakie nastąpiły na świecie w ciągu ostatnich 100 lat jest porażająca. Na co dzień w gonitwie dzisiejszego świata nie ma czasu na przemyślenia dotyczące zachodzących w długim okresie zmian. Dopiero takie rocznice uwydatniają skalę tego zjawiska. Jak wspomniałem dużo się od czasu odzyskania niepodległości wydarzyło – na świecie i w Polsce.

Dzisiaj bez przeszkód możemy na ten temat poczytać, zobaczyć zachowane materiały filmowe, żyjemy wszak w społeczeństwie informatycznym. Szeroki dostęp do informacji jest dla nas czymś priorytetowym i faktycznie zaspokajanym na każdym możliwym polu i poziomie. Z tym większym więc szacunkiem powinniśmy patrzeć na osiągnięcie naszych przodków polegające na zachowaniu narodowej tożsamości przez okres 123 lat zaborów. To jeszcze ćwierć wieku dłużej niż minęło od naszego ponownego pojawienia się na mapach Europy. Przez 123 lata ludzie żyjący w zupełnie innym świecie pomimo wszystkich ówczesnych ograniczeń i restrykcji, potrafili utrzymać poczucie przynależności do narodu polskiego. Narodu, który sąsiedzi postanowili skazać na niebyt poprzez przymusową asymilację z własnymi społeczeństwami i wartościami przez nie reprezentowanymi. Po tak długim okresie Polacy potrafili nadal czuć się Polakami, potrafili tęsknić za wolną ojczyzną i wreszcie umieli swoje pragnienia przeobrazić w czyny, które faktycznie nam tą wolność przyniosły.

Z naszej dzisiejszej perspektywy odzyskanie niepodległości w 1918 roku wygląda na proces prosty i oczywisty, będący konsekwencją sytuacji geopolitycznej jaka się wytworzyła w czasie Wojny Światowej. To niestety bardzo duże uproszczenie. Ta wolność była nam obiecana, ale każde z mocarstw biorących udział w wojnie inaczej ją widziało i inne interesy chciało tym sposobem zrealizować. Obchodząc ponownie po przerwie związanej z II Wojną Światową i okresem PRL-u Narodowe Święto Niepodległości, co roku widzimy podobne obrazki: mamy manifestacje i kontrmanifestacje. Niby wszyscy świętują to samo święto, niby wszystkim przyświeca duch patriotyzmu, ale jednak z jakiegoś powodu nie stać nas jako społeczeństwa na wspólne obchody ponad podziałami, a zawsze jest okazja żeby zamanifestować przy okazji coś „przeciw”: przeciw innym Polakom, innym światopoglądom, innym wartościom, a w końcu wszelkim „innościom” jakie przyjdą do głowy „jedynym prawdziwym patriotom”. Nawet ponad stuletnia niewola nie była dla nas dostateczną nauczką, że bez jedności, bez zgody ogólnonarodowej, każde społeczeństwo jest słabsze, a przez to bardziej narażone na wrogie działanie różnych sił zewnętrznych.

Różnice zdań na temat metod rządzenia krajem, na temat rozwiązywania problemów społecznych, ekonomicznych, międzynarodowych etc. istnieją podejrzewam w każdym kraju, w każdej społeczności. Jednakże funkcjonują pewne wartości kardynalne, wokół których naród powinien się jednoczyć, a nie kłócić i manifestować istniejące podziały. Od wielu lat obchody Święta Niepodległości muszą być organizowane przy mobilizacji zwiększonych sił policyjnych. Tegoroczne obchody można powiedzieć, że przebiegły spokojniej w stosunku do niektórych „obchodów” z lat ubiegłych. Starcia, burdy, niszczenie mienia publicznego i prywatnego to niejednokrotnie główne obrazy towarzyszące manifestowaniu swojego „patriotyzmu” i radości z odzyskanej niemal wiek temu wolności. Miejmy nadzieję, że tegoroczne spokojniejsze celebrowanie święta będzie dobrym zwiastunem przed okrągłą setną rocznicą, jaką będziemy obchodzili już za rok.

Jadąc samochodem w przeddzień rocznicy 11. Listopada widziałem kolumny pojazdów policyjnych ciągnących do stolicy. Chciałbym myśleć, że takie siły Policji są potrzebne z uwagi na potencjalne zagrożenie terrorystyczne jakie w Europie naszych czasów jest niestety realne. Byłby to przejaw troski państwa o nasze – obywateli tego państwa – bezpieczeństwo. Trzeźwy osąd kazał mi jednak zakładać, że te siły są mobilizowane aby bronić Polaków przed Polakami. Gdyby jedni chcieli pokazać drugim, że ich polskość jest bardziej polska. Niepodległość to dar kilku pokoleń naszych przodków żyjących
w czasach zaborów, a umiejących zachować i pielęgnować narodowe wartości, tradycje, obyczaje – jednym słowem polskość w każdym tego słowa znaczeniu.

My współcześni mamy problem żeby razem, bez odwracania się do siebie plecami pokazać się na oficjalnych obchodach państwowych. Politycy zawsze mieli tendencje do polaryzowania społeczeństwa. To daje bowiem szansę na wyłonienie się z tłumów i zrobienie własnej kariery. Jako społeczeństwo, które zwykle otrzymuje owoce takich postaw powinniśmy pilnować i wywierać presję, aby tak ważne święta dla naszego narodu były krokiem ku jednoczeniu i pojednaniu, a nie pretekstem do rozróby i zawłaszczaniem narodowego dziedzictwa w ramach określonej aktualnie dominującej opcji politycznej. Jaka by to opcja nie była.

Życzmy sobie zatem prawdziwie patriotycznych, pokojowych i utrzymanych w duchu jedności narodowej obchodów Narodowego Święta Niepodległości w 2018 r.