Podsumowanie 2017

Nowy rok kalendarzowy tradycyjnie chciałbym zacząć od przypomnienia i podsumowania tematów, którymi zaprzątałem Państwa uwagę w roku poprzednim.

I tak zaczęliśmy rok 2017 od przemyśleń dotyczących liderów – jednostek, które w swoich kręgach politycznych czy administracyjnych odgrywają wiodącą rolę swoistych przewodników dla wyznawców ich poglądów, a budzących co najmniej zaciekawienie tych którzy przyglądają się z boku. I tu na szczególną uwagę zasługuje bezrefleksyjność tych postaci, które zupełnie nie wyciągają wniosków z błędów ich poprzedników. Liczą na to, że akurat im będzie wolno wszystko, że wszystko zostanie im zapomniane i wybaczone. Efekt jest taki, że od lat musimy głosować przeciwko czemuś, a nie jak nakazywałaby logika za czymś.

Później przyszło kolejne „granie” Wielkiej Orkiestry Jurka Owsiaka i kolejne rekordy naszej hojności. Przy tym niektórzy są hojni w imieniu własnym i z własnego portfela, a inni jak prezes żyrardowskiego PGK są szczodrzy, beztrosko rozdając pieniądze powierzone. W ubiegłym roku wylicytowane przez tą podległą miastu Spółkę złote serduszko kosztowało nas wszystkich 16 tys. zł. Może władze PGK w tym roku wylicytują coś za swoje prywatne pieniądze? Obiecuję, że nie omieszkam publicznie pochwalić, zwłaszcza jeżeli kwota datku będzie zbliżona do ubiegłorocznej.

Styczeń zakończyliśmy pląsając na balu zorganizowanym pod patronatem naszego włodarza. Niestety radość z tanecznych uniesień psuła świadomość kolejnego marnotrawstwa popełnionego przez tegoż samego. W tym samym czasie ukazał się bowiem kolejny, kosztowny pean na cześć Prezydenta, ochrzczony przeze mnie mianem „żyrardowskiego Forbsa” literacki zbiór osiągnięć, planów i przemyśleń „ojca” naszego miasta i jego ekipy. O tym, że nie była to literatura wyczekiwana przez mieszkańców mogły świadczyć zalegające w różnych częściach miasta egzemplarze tego w zamyśle prestiżowego wydawnictwa. Dopiero moja inicjatywa wymiany egzemplarzy pisma na posiłek w jednej z żyrardowskich restauracji skutecznie wymiotła wszystkie egzemplarze. Śmiem twierdzić, że to nie zgłodniały lud miasta Żyrardowa rzucił się na złote myśli Prezydenta, a sami urzędnicy zawstydzeni zaleganiem tak wiekopomnego dzieła postanowili zaoszczędzić wstydu i kłopotliwych pytań swojemu szefowi (oczywiście na jego lub jego najbliższego otoczenia wyraźną sugestię).

Raczej nie spodziewam się, aby oszczędzono nam tomu 3. tego dzieła i w najbliższych dniach szukajmy go wzrokiem w typowych miejscach dystrybucji. Wszak to rok wyborczy. Kiedy się chwalić, jeśli właśnie nie teraz? Sporo sprzeciwów wśród mieszkańców miasta wzbudził podział pieniędzy na miejski sport. Prywatne preferencje obozu prezydenckiego były ważniejsze niż osiągnięcia poszczególnych klubów czy stowarzyszeń sportowych. Tak więc niektórzy dostali więcej niż zasługiwali, a inni mniej niż zasłużyli. Ot życie, a beneficjentów osobistych sympatii prezydenta było więcej, ale może w mniej formalnej postaci doświadczyli wyrazów wdzięczności. Tak więc nie obeszło się bez poruszenia kwestii finansowania i faktycznej podległości żyrardowskiej telewizji oraz roli Centrum Kultury w naszej… kulturze.

Dużo zmian kadrowych, epidemia chorób, wciąż niejasne metody finansowania, poziom kwalifikacji obejmujących stanowiska to wciąż wiszące w powietrzu pytania, na które nikt nie raczył udzielić odpowiedzi. Szanse, iż wszystkie te sprawy ujrzą wreszcie światło dzienne są tylko w przypadku zmiany ekipy rządzącej. W przeciwnym razie nie wierzę, że dowiemy się czegoś więcej albo, że coś się w tej sferze zmieni. Przy okazji tych i innych spraw poruszałem rolę i zaangażowanie naszych radnych w tej dziejowej misji jaką jest budowa chwały i wielkości Żyrardowa. Jakoś tak się zawsze dzieje, że jak dotknę tego „ciała” społecznego, to zaraz pojawia się albo w prasie, albo
w internecie głos tzw. zwykłego obywatela miasta, który pyta mnie – Krzysztofa Rdesta zwykłego przedsiębiorcę – gdzie byłem jak wszelkie poprzednie władze niszczyły to miasto?
Czasami to koronne i oskarżycielskie w swej istocie pytanie zadaje któryś dotknięty do żywego moją śmiałością radny. Zabawne i szokujące jest zarazem, że w sposób beztroski pomija taki jeden z drugim pan, iż w omawianym okresie sam tak jak i teraz zasiadał w ławach samorządowych i tym niecnym niszczycielskim działaniom przyglądał się z bliska, a czasami sam może do nich dokładał coś od siebie.

Oczywiście każdy z tych wiecznych radnych myśli o kolejnej kadencji i już prowadzi odpowiednie działania zmierzające do ustawienia się we właściwych blokach startowych. To nic, że kiedyś reprezentował ugrupowanie z przeciwnego bieguna politycznego. To nic, że po wyborach po innym ugrupowaniu, które tyle miało zrobić dla miasta pozostało tylko wspomnienie. Ważne, że w danym człowieku nadal drzemie chęć szczera, aby miastu służyć, budować je i wspierać swą jasną myślą. My mamy tylko tą chęć potwierdzić przy urnach wyborczych. Za kilka miesięcy zobaczymy komu uda się ta sztuka. W ciągu roku rozpoczęły się miejskie inwestycje, które choć konieczne okazały się także przeszacowane kosztowo.

Tym samym ruszyliśmy w kierunku zwiększania zadłużenia miasta, co nota bene było głównym zarzutem stawianym poprzednim władzom. W zasadzie można by rzec, że na tym haśle obecny Prezydent doszedł do władzy. Jak wiemy punkt widzenia zależy od punktu podparcia, że sobie tak żartobliwie zmienię znane powiedzenie. Zadłużanie jest nieuniknione z tej prostej przyczyny, że autopromocja kosztuje, igrzyska dla ludu kosztują, a to wszystko ma dać w przyszłości upragnione poparcie szerokiej rzeszy mieszkańców miasta. Jakimś cudem władze ochłonęły w kwestii finansowania remontu Kantoru i metoda przedstawiana wcześniej jako „inżynieria finansowa”,
a przeze mnie krytykowana, suma summarum nie doszła do skutku i remont został odłożony na czas późniejszy.

Jak wygrają wybory to się będę martwić, a jak nie wygrają, to już nie będzie ich zmartwieniem. Tego błysku zdrowego rozsądku zabrakło w kwestii budowy pomnika Marszałka Piłsudskiego. Chociaż pomysł ten był powszechnie krytykowany, to został przegłosowany i zaakceptowany do realizacji w bieżącym roku. Zobaczymy ile zdjęć z odsłonięcia tego monumentu znajdzie się w prasie i mediach społecznościowych w okresie gorącej jesieni roku 2018. Po drodze mieliśmy sporo innych tematów, z których część dotyczyła spraw bardziej ogólnych, krajowych, a część mniej istotnych aspektów naszego życia codziennego jak choćby problemów z wykaszaniem traw na miejskich trawnikach w okresie wiosennego wzrostu.

Na tym chciałbym skończyć życząc Państwu wielu ciekawych doznań podczas lektury kolejnych felietonów mojego autorstwa. Rok powinien być ciekawy, zatem nam wypada mieć tylko oczy, uszy, a przede wszystkim umysły otwarte na to, co nam każdy dzień przyniesie.