Pomnik na kredyt

W ubiegłym tygodniu poruszyłem temat różnic w ocenie wielkiej inwestycji jaką będzie (o ile dojdzie do realizacji) Centralny Port Lotniczy z dwóch różnych perspektyw: potencjalnych beneficjentów czyli ludzi żyjących dostatecznie blisko by na tym zyskać (miejsca pracy, możliwość uruchomienia własnego biznesu powiązanego z inwestycją główną itp.) oraz tych, na których ziemi nowe lotnisko miałoby być zlokalizowane. Inspiracji do podjęcia tego tematu dostarczyła mi rozmowa przeprowadzona na naszym ryneczku. Odzew czytelników był zaskakująco duży. Dlatego też postanowiłem dalej sondować opinie mieszkańców prowadząc rozmowy zarówno ze sprzedającymi jak i robiącymi w tym miejscu zakupy.

Okazało się, że tematem nr 1 prowadzonych rozmów jest powrót sprawy budowy pomnika Józefa Piłsudskiego. Już kiedyś o tych planach się wypowiadałem jednak myślę, że przyszedł czas, aby ten temat podjąć na nowo. Czas jest odpowiedni ponieważ na najbliższą sesję Rady Miasta jest już przygotowany stosowny projekt uchwały w tej sprawie. Pomnik miałby stanąć przy ul. Polskiej Organizacji Wojskowej nr 2a. Jego koszt to prawie pół miliona złotych i miałby zostać sfinansowany ze środków budżetu miasta. Jak na ten projekt zapatrują się mieszkańcy? Jak zwykle zdania są podzielone, ale tym razem w rozmowach ze mną przeważali przeciwnicy tego pomysłu.

Żyrardowianie przede wszystkim nie chcą być uszczęśliwiani na siłę. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy miastem – delikatnie mówiąc – zapóźnionym w stosunku do innych, sąsiednich miast. W takiej sytuacji ostatnią rzeczą powinno być wydatkowanie naszych ograniczonych zasobów finansowych na pomniki. Co innego gdyby pomnik powstał z pieniędzy darczyńców lub pochodzących ze zbiórki społecznej. Dla zorientowania się co myśli na ten temat druga strona czyli nie mieszkańcy a decydenci, postanowiłem zdzwonić do jednego z naszych radnych i zapytać co o tym sądzi. Radny potwierdził, że temat pomnika jest aktualnie dyskutowany. Na moje pytanie odnośnie zgody na budowę: czy to na pewno jest Jego decyzja, czy nie jest to decyzja polityczna? – zapytany odpowiedział, że „ma takie wewnętrzne przekonanie”. Cóż – nasze wewnętrzne przekonania to jedno, a finanse publiczne to drugie.

Sam uznaję zasługi Marszałka na polu działań niepodległościowych. Mam też świadomość, że nie była to postać jednowymiarowa. Jednakże wyrażając swoje uznanie dla wkładu Józefa Piłsudskiego w odzyskanie niepodległości,
w przywracanie i budowę bytu państwowego, a także w późniejszą jego obronę chociażby podczas Wojny Polsko – Bolszewickiej 1920 r., powinniśmy upamiętniać postać Marszałka nazywając jego imieniem ulice, place czy też budując mu pomniki. Jeżeli jednak mamy budować takie pomniki wyrażając nasze prywatne wewnętrzne przekonanie, a nie jako wyraz woli całego narodu, to powinny one być finansowe z naszych prywatnych pieniędzy, a nie środków publicznych.

Dlatego proponuję abyśmy planowany koszt budowy pomnika rozłożyli na tych, co mają takie właśnie „wewnętrzne przekonanie” i pozwolili im zostać autentycznymi fundatorami pomnika, a nie tylko populistycznymi dysponentami cudzych pieniędzy, którzy pod szczytnymi hasłami próbują ugrać coś dla siebie. Oczywiście nie finansowo ale politycznie, bo tak się dziwnie składa, że gro posiadaczy tego „wewnętrznego przekonania”, to nie zwykli mieszkańcy, ale ludzie „robiący” w polityce.

Alternatywnym rozwiązaniem może być powołanie czegoś na kształt społecznego komitetu, który zająłby się zbieraniem funduszy na ten cel. Jeżeli takim sposobem udałoby się pozyskać wymaganą kwotę, to faktycznie byłby to żywy pomnik pamięci mieszkańców miasta o Marszałku i autentyczne wyrażenie swojej wdzięczności za odzyskane państwo. Ja osobiście gotów jestem w takiej formule zadeklarować znaczącą kwotę na ten cel. Jednakże w obecnych planach zostanie stworzona wyłącznie kosztowna dekoracja, na tle której pretendenci do foteli w lokalnych władzach będą przed wyborami przecinali wstęgi i robili pamiątkowe fotografie – za nasze pieniądze oczywiście. Pomnik wystawiony z pieniędzy pochodzących z publicznej zbiórki byłby najlepszym dowodem na akceptację tej inicjatywy ze strony mieszkańców miasta. Akceptacja wyrażana werbalnie często gwałtownie maleje gdy trzeba ją przypieczętować choćby najmniejszym datkiem ze swoich prywatnych pieniędzy.

Wśród moich rozmówców na naszym ryneczku krąży opinia, że sprawa budowy pomnika stała się narzędziem przetargowym w Radzie Miasta. Tajemnicą poliszynela bowiem jest, że w RM funkcjonują dwie rywalizujące ze sobą frakcje, a kluczem do akceptacji planów budżetu na 2018 rok jest właśnie zgoda na budowę pomnika. Tak więc wracamy do chorych podstaw funkcjonowania polityki na naszym lokalnym gruncie. Chcą nam zafundować pomnik na kredyt w imię partykularnych interesów politycznych. Przypomnijcie sobie Państwo wybory samorządowe w 2014 roku. Obecnie rządzący parli do zwycięstwa pod hasłami walki z zadłużeniem miasta. Ile w tym było rzeczywistych intencji, a ile wyborczej propagandy powiedzą nam te liczby: kwota długu w 2014 r. – 51 mln 906 tys. zł, kwota długu według projektu budżetu na 2018 r. – 63 mln 600 tys. zł.

Jak widzimy wracamy do punktu wyjścia z tą różnicą, że wtedy zdający władzę zostawiali jeszcze jakiś majątek, który można było sprzedać i faktycznie sprzedano, a pozyskane w ten sposób pieniądze wydawano i nadal się wydaje w sposób budzący olbrzymie wątpliwości. Pytanie: kto z Państwa prywatnie zamieniłby w trudnej sytuacji życiowej część pieniędzy z atrakcyjnej działki inwestycyjnej w Rewalu, na finansowanie budowy jakiegokolwiek pomnika w Żyrardowie? Odpowiedź wydaje się oczywista, ale to co jest oczywiste i racjonalne dla tak zwanego zwykłego obywatela, w przypadku polityków, urzędników i wszelkiej maści karierowiczów już takie oczywiste i jednoznaczne nie jest. Zapraszam do dyskusji.