Stajnia Augiasza

Czytając jedną z lokalnych gazet z ubiegłego tygodnia mieszkańcy mogli się dowiedzieć, że prezydent naszego miasta odwołał dyrektor Centrum Kultury w Żyrardowie. Plotki, że coś takiego ma się wydarzyć krążyły po mieście już od dosyć długiego czasu. Każdy kto nie należy do klubu życiowych naiwniaków sam mógł wywnioskować, że zbliża się koniec dosyć krótkiej kariery w Żyrardowie szefowej miejskiej kultury. Jeżeli z dnia na dzień osoba pełna energii zapada na przewlekłą chorobę, to w naszym kraju jest to nieomylny sygnał, że jej posada z jakichś względów jest zagrożona.

Taki mechanizm funkcjonuje praktycznie na wszystkich szczeblach władzy poniżej stanowisk prezydenta kraju i premiera oraz we wszelkich instytucjach publicznych z sądami i prokuraturami włącznie. Tak więc odkąd pełniąca funkcję dyrektora nagle zaniemogła i Centrum Kultury pozostało bez przywództwa, to już wtedy można było domniemać, że Ratusz ma względem tej instytucji jakieś zastrzeżenia. Z lektury prasy można było się z grubsza dowiedzieć o co poszło. Sprawa wygląda na dosyć poważną, bo naruszenia miały dotyczyć, dyscypliny finansów publicznych, przepisów prawa pracy, a nawet przepisów o zamówieniach publicznych. Mnie jako mieszkańca najbardziej interesują te dotyczące finansów.

Byłej już pani dyrektor zarzucono między innymi to, że przekraczała wydatki na zaplanowane imprezy takie jak Święto Lnu, Bal Charytatywny czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Muszę przyznać, że tutaj pojawiły się moje wątpliwości. Gdyby dyrektor Centrum Kultury zapraszała w sposób cykliczny zaprzyjaźnionych grajków i słono im płaciła za koncerty, które nie byłyby niczym innym jak tylko wyrazem jej nadgorliwości, to mógłbym uznać, że pofolgowała wyobraźni albo układom towarzyskim. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić, że osoba o określonych kompetencjach byłaby tak nieodpowiedzialna albo wręcz szalona, aby z własnej inicjatywy przekraczać budżety zaplanowanych wcześniej przez Urząd Miasta wydarzeniach. Jak to niby miałoby wyglądać w praktyce?

Urząd Miasta zlecił zakup np. na Bal Charytatywny 2 tys. bułek z Biedronki, a pani dyrektor tak sama z siebie kupiła 2 tys. pączków od Bliklego żeby mieszkańcy byli bardziej zadowoleni? A pan prezydent i jego świta przegryzając takie pączusie nawet nie zauważyli, że różnią się w smaku od pospolitych kajzerek? I ten sam mechanizm przy każdej z wymienionych imprez: urzędnicy chcieli jedno, a nadgorliwa szefowa od kultury dawała im drugie – droższe? Nie chce mi się w to wierzyć. Wątpliwości co do zasad funkcjonowania, a przede wszystkim finansowania Centrum Kultury zgłaszałem publicznie już wcześniej. Wciąż powtarzam, że mamy niejasny mechanizm finansowania pewnych projektów kulturalnych.

Po raz kolejny publicznie ponawiam pytanie: w jaki sposób, na jakich zasadach i w oparciu o jakie kryteria finansowana jest np. Telewizja Żyrardowska? W artykule, do którego odnoszę się w tym tekście pojawia się wzmianka o raporcie pokontrolnym,
w którym porusza się kwestię umów na promocję miasta i materiałów przygotowywanych dla Telewizji Żyrardowskiej przez firmę byłej rzecznik prasowej Urzędu Miasta (ponieważ mamy już dwie „byłe” panie rzecznik dla wyjaśnienia dodam, że chodzi o pierwszą panią pełniącą tą funkcję dla obecnej ekipy).

O tym, że spora część miejskich pieniędzy przechodzi przez pośredniczącą firmę, która należy do osoby od samego początku współpracującej czy wręcz pracującej dla Urzędu Miasta wspominałem już dawno temu. Nie muszę nikomu tłumaczyć, że taka forma finansowania jest wątpliwa z punktu widzenia etyki i transparentności zarządzania finansami publicznymi.

Jeszcze ciekawiej przedstawia się kwestia przychodów z reklam emitowanych w Telewizji Żyrardowskiej. Okazuje się, że w tym samym raporcie jest wzmianka, że Centrum Kultury (formalnie to pod Centrum Kultury podlega Telewizja Żyrardowska) nie uzyskuje przychodów z emisji reklam w Telewizji Żyrardowskiej. Stawiam zatem pytanie otwarte do władz miasta: kto w takim razie uzyskuje przychody z reklam emitowanych w Telewizji Żyrardowskiej? Choćby w wydaniu z 9 stycznia mamy tam szereg firm wymienianych w czołówce. Czy logo każdej z firm jest tam umieszczane bezpłatnie czy odpłatnie? Czy spółki miejskie: PEC, PGK, AQUA, PGM, RESURSA płacą Telewizji Żyrardowskiej za umieszczanie logo w czołówce? Jeżeli tak, to komu skoro Centrum Kultury nie otrzymuje z tego tytułu żadnych pieniędzy? Nasuwa się także pytanie po co takim spółkom tego rodzaju regularna promocja? Jeżeli jest bezpłatna to niech tam sobie umieszczają logo i co im przyjdzie do głowy. Jeżeli jednak spółki za to płacą, to jakie jest uzasadnienie tych działań? Spośród jakich konkurentów chce się wyróżnić na naszym rynku PEC, PGK czy PGM?

W kontekście wszystkiego co od początku kadencji obecnych władz dzieje się wokół Centrum Kultury, instytucja ta jawi mi się jako nasza lokalna stajnia Augiasza. Podejrzewam, że uporządkowanie finansów w obszarze miejskiej kultury od razu dałoby się zauważyć w jakości działań autopromocyjnych naszych włodarzy. Oczywiście na minus. Wracając do osoby byłej pani dyrektor, to jestem raczej skłonny przypuszczać, że spełniła rolę kozła ofiarnego niż
z premedytacją dopuściła się wszelkich naruszeń jakie są jej zarzucane.

Jeżeli Centrum Kultury podlega prezydentowi, który musi liczyć się ze zdaniem Rady Miasta, której z kolei przewodniczący jest pracownikiem Centrum Kultury, to rola dyrektora takiej placówki jest nie do pozazdroszczenia. Jeżeli do tego dojdzie Telewizja Żyrardowska, która formalnie podlega pod Centrum Kultury, ale produkcję materiałów powierza zewnętrznemu podmiotowi, któremu musi płacić nie dostając jednocześnie żadnych pieniędzy z emisji reklam, to takiego bałaganu nie poskromi nawet Herkules. Przewiduję, że całą prawdę o funkcjonowaniu tych instytucji poznamy dopiero w przyszłości kiedy dojdzie do zmiany władz miasta. Obawiam się jednak, że będzie to niestety smutna prawda.