Standardy

Miałem przyjemność rozpocząć bieżący tydzień od wizyty złożonej w Specjalnym Ośrodku Szkolno- Wychowawczym w Żyrardowie. Zostałem tam zaproszony w związku z ufundowaniem przez firmę EMKA nagród dla „super uczniów”. O tym kto został takim „super uczniem”, rozstrzygnięto w gronie samych uczniów i ich opiekunów. Dla mnie przypadła wdzięczna rola uhonorowania tych wybrańców, co czynię zawsze z wielką przyjemnością, bo z dziećmi z tego ośrodka spotykam się nie pierwszy raz i zawsze doświadczam tam samych pozytywnych emocji.

Zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem wysiłku i zaangażowania wkładanego w pracę z tymi młodymi ludźmi przez wychowawców. Widać, że są to naprawdę ludzie z misją, a ich praca wykracza daleko poza obszar zwykłego obowiązku wynikającego z umowy zawartej z pracodawcą. Przy okazji tej wizyty, w związku ze zbliżającymi się wakacjami zostałem poproszony o przeprowadzenie krótkiej pogadanki na temat bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w czasie dwumiesięcznej przerwy w nauce. Mogliby z pewnością zrobić to sami opiekunowie, ale jak wiadomo nie tylko dzieci, ale i my dorośli, często słuchamy z większą uwagą, gdy o czymś opowiada ktoś nowy. Zatem poruszyliśmy wspólnie temat bezpieczeństwa zarówno w obrębie własnego domu czy osiedla, jak również w okolicznościach typowych dla letniego wypoczynku jak np. w górach, lesie czy nad wodą.

Temat pogadanki skłonił mnie do rzucenia okiem, co się właściwie dzieje nad naszym zalewem. Ostatnio mamy ciepłe, a czasami nawet upalne weekendy, wakacje już za 2 tygodnie, więc dobrze byłoby wiedzieć czy są szanse na pomoczenie nóg w żyrardowskim zbiorniku i co na nas tam czeka. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że obiekt jest przed planowaną modernizacją i nikt teraz nie będzie tam urządzał fajerwerków, ale to nie znaczy, że nadchodzące lato mieszkańcy miasta powinni wymazać z kalendarza. Skoro oczekiwana inwestycja nabierze tempa dopiero w przyszłym roku – na co wszystko wskazuje – to na nadchodzące wakacje dobrze byłoby zabezpieczyć chociaż niezbędne minimum. Obraz jaki zobaczyłem nieodmiennie przeniósł mnie do przeszłości. Poczułem się jak za starych dobrych lat, kiedy byłem beztroskim młodzieńcem. Jadąc nad nasz zalew, bez problemu możemy się poczuć jak w latach 80. ubiegłego stulecia. Nie dzieje się tam kompletnie nic. Za chwilę dzieciaki niemające szkolnych obowiązków, będą szukały dla siebie miejsca, a w upalne dni oczywistym terenem do spędzania wolnego czasu, jest najbliższy zbiornik wodny.

Minimalny standard jaki powinien zostać zabezpieczony na ten czas, to toalety, kosze na śmieci, skoszona trawa i trochę świeżego piasku na kąpielisku. Oczywiście nie wspominam o zabezpieczeniu nadzoru przez profesjonalnych ratowników, bo traktuję to, jako „oczywistą oczywistość”. Jak już wspomniałem, czasu jest niewiele i niebawem się przekonamy, jak miasto przygotowało się do tego tematu. Rozumiem ogrom zajęć jakim oddają się Prezydent i Jego zastępcy, ale czując pot na plecach w upalny dzień, chyba samoistnie zaczyna się myśleć o wypoczynku nad wodą. Jeżeli jednak nikt o tym nie pomyślał, to Panowie Prezydenci reprezentacyjną łopatę – którą tak chętnie wywijają do zdjęć – wykorzystają i własnoręcznie wykonają nad zalewem infrastrukturę sanitarną, która w wojsku lub w harcerstwie nosi wdzięczną nazwę latryny lub sławojki.

Przy okazji mojego pobytu nad zalewem, mogłem podejrzeć pracę naszych „służb oczyszczania miasta”, jak dumnie głosił napis na samochodzie. Pracownik był akurat w trakcie opróżniania koszy na śmieci, na przeciwnym do kąpieliska brzegu zalewu. Moją uwagę zwróciło to, że zainteresowanie pracownika budził tylko kosz i jego zawartość, natomiast zupełnie ignorował to, co leżało wokół kosza. Efekt takiego „oczyszczania” miasta możemy podziwiać na zamieszczonych fotografiach. Dodam, że nie byłoby niczym niezwykłym, gdyby pracownicy odpowiedzialni za oczyszczanie przeszli wzdłuż całego brzegu i wyzbierali wszystko, co mieszkańcy naszego miasta raczyli tam pozostawić. Jeżeli jednak zarządzającemu w odpowiedzialnej za ten aspekt naszego życia Spółce brakuje wyobraźni i takie sprzątanie wykracza poza ramy zdrowego rozsądku, to wyzbieranie tego co wypadło z kosza lub ze zwykłego niechlujstwa do niego nie trafiło, a znajduje się w jego bezpośrednim otoczeniu, powinno być bezdyskusyjnym standardem. Osobiście mam wątpliwości czy akurat w tej Spółce przysłowiowa „para” idzie we właściwy gwizdek.

Dosyć często możemy obserwować zaangażowanie Spółki w wydarzenia kulturalne, medialne, a jak widać nie zawsze to koresponduje z dobrą jakością pracy w dziedzinie, do której Spółka została powołana. Zupełnie na marginesie chciałbym dodać, że łany traw w różnych częściach Żyrardowa, jak miały się dobrze, tak dobrze mają się nadal. Na niektórych ulicach można urządzać sianokosy. Być może jesteśmy w trakcie bicia jakiegoś rekordu np. na najwyższą trawę w mieście, o czym nie wiem, ale to by przynajmniej usprawiedliwiało obrazki jakie widzimy zza szyb samochodów. Chyba, że jest to także rodzaj standardu, naszego rodzimego, określającego wizualną atrakcyjność trawnika.