Tani Armani

Minął weekend z orkiestrą Jurka Owsiaka. Fenomen tej akcji nieprzerwanie trwającej już ponad ćwierć wieku zdumiewa i zachwyca jednocześnie. Mimo fali krytyki, która przelała się nad akcją i osobą Jurka Owsiaka ludzie pomimo mrozu, chłodu i słoty idą rok w rok na imprezy, aukcje i licytacje całymi rodzinami. Bycie wolontariuszem WOŚP to powód do dumy i wielka satysfakcja. Myślę, że wszyscy możemy z nutą zazdrości patrzeć na pomysłodawcę akcji, że tak genialny pomysł kiedyś zaświtał w jego głowie.

Każdego roku razem z rodziną wspieram orkiestrę datkami lub przekazując na licytację określone artefakty mogące przynieść WOŚP określony dochód. W ostatnią niedzielę także wybrałem się do centrum miasta aby dać coś od siebie i przy okazji poczuć tą wyjątkową atmosferę, być częścią tej wielkiej imprezy. Na Placu Jana Pawła II takiej ilości osób nie widziałem chyba od czasu śmierci papieża Polaka i uroczystości żałobnych jakie wówczas towarzyszyły temu wydarzeniu. Muszę przyznać, że naprawdę było to święto ludzi dobrej woli, chcących zrobić coś dobrego dla potrzebujących i mających ciepłe serca. W przeciwieństwie do roku ubiegłego nie przeprowadzano licytacji złotego serduszka będącego symbolem akcji.

Przypomnę, że rok temu takie serduszko wylicytowała miejska spółka, co spotkało się z moją krytyką i zachętą skierowaną do osoby za to odpowiedzialnej, aby w tym roku była identycznie hojna, ale już angażując swoje prywatne kapitały, najlepiej w podobnej wysokości. Niestety nic mi nie wiadomo, aby coś równie spektakularnego jak rok temu miało miejsce podczas tegorocznej akcji. Chwała urzędnikom i prezesom za to, że poszli po rozum do głowy, bo nic tak nie boli jak bezrefleksyjne i bezkarne szastanie majątkiem mieszkańców. Podsumowując ten wątek można śmiało ocenić, że orkiestra pana Owsiaka jak zwykle zagrała na dobrych strunach naszego człowieczeństwa i społecznej więzi.

Ponieważ w okresie świątecznym byłem poza naszym krajem, to z pewnym opóźnieniem mogłem się zapoznać z ostatnim w roku 2017 posiedzeniem Rady Miasta Żyrardowa. W zasadzie oglądając materiał z tego wydarzenia nie doznałbym większych wstrząsów emocjonalnych gdyby nie ostatni punkt programu czyli wolne wnioski.

Otóż właśnie wtedy postanowił zabrać głos jeden z mieszkańców naszego miasta. Wyraził umiarkowaną krytykę poczynań naszego prezydenta oraz jednego z jego zastępców. Tutaj należy od razu dodać, że nie był to odwieczny wróg i adwersarz ojca naszego miasta, a wręcz przeciwnie jak wynikało z wypowiedzi jego aktywny zwolennik w czasie zwycięskiej kampanii wyborczej, który swoimi działaniami do tego zwycięstwa wniósł swój wkład. Jak wspomniałem krytyka była umiarkowana i wyważona dlatego tym bardziej zdziwiła mnie dosyć ostra i arogancka reakcja prezydenta.

Otóż pan prezydent zwrócił się do Przewodniczącego Rady Miasta aby „zakazał wypowiadania bzdur publicznie”. Tak się drodzy Państwo porobiło, że jak się ośmieli skrytykować władzę i to publicznie, to nie jest to powód do refleksji nad samym sobą i swoim postępowaniem, tylko jest to bzdura zasługująca jedynie na zakaz rozpowszechniania. Nieostrożny żyrardowianin został w niedwuznaczny sposób postraszony sądem, a przy okazji oberwało się pani redaktor jednej z lokalnych gazet, że informacje na temat kosztów zakupu choinki miejskiej „wyssała sobie z palca”. Chciałoby się powiedzieć, że skoro informacja na temat choinki była nieprecyzyjna, to przecież nic prostszego jak właśnie wtedy na forum wystarczyło powiedzieć: droga pani, choinka kosztowała tyle i tyle, a nie jak błędnie pani podaje 72 tys. zł.

Nic z tych rzeczy. Lepiej kluczyć, uciekać od odpowiedzi na zadane w tej sprawie oficjalne pytanie, grać na zwłokę, niż w prosty i szybki sposób zaspokoić ciekawość mieszkańców miasta. Całe wystąpienie prezydenta odebrałem z niesmakiem. Obecną prezydenturę w naszym mieście jak Państwo wiecie oceniam dosyć krytycznie z uwagi na duże pokłady populizmu leżące u jej podstaw, beztroskie podejście do finansów miejskich oraz niejasne formy finansowania instytucji kultury, imprez kulturalnych oraz przepływów finansowych pomiędzy miejskimi spółkami, a tymi instytucjami (ciągle tajemnicą jest pełny model finansowania Telewizji Żyrardowskiej i motywy wykupowania reklam w tym medium np. przez PGK – czy naprawdę akurat ta spółka potrzebuje tak intensywnej reklamy?). Jednakże wystąpienia publiczne prezydenta zawsze oceniałem dobrze. Akurat do tego jednego nadaje się jak mało kto. Dlaczego więc tym razem pozwolił sobie na taką arogancję w stosunku do obywatela swojego miasta, swojego wyborcy, swojego byłego poplecznika?

Jak plotki niosą prezydent ostatnimi czasy lub mówić o sobie, że jest „marką samą w sobie” w naszym mieście. Taki tani Armani chciałoby się rzec. Osobiście uważam, że w tym wypadku po prostu do głosu doszła pycha, która zazwyczaj przykryta jest gładkimi, grzecznymi słówkami i wyuczonymi umizgami w kierunku słuchaczy, a tutaj tych elementów po prostu zabrakło. To wystąpienie było tą fałszywą struną, która zabrzmiała w moich uszach za sprawą pana prezydenta.

Każdego kto chciałby osobiście usłyszeć jak mieszkaniec miasta jest sprowadzany do tzw. parteru odsyłam do Facebooka Telewizji Żyrardowskiej i obejrzenia postu z dnia 28 grudnia będącego relacją z posiedzenia Rady Miasta pod linkim: https://www.facebook.com/TelewizjaZyrardowska/videos/1866551463656736/ (interesujący fragment znajdziemy w 2. godzinie i 35. minucie nagrania).

Należy się spieszyć, bo zwykle nagrania zawierające takie niefortunne wystąpienia mają tą przypadłość, że w sposób niewyjaśniony bezpowrotnie ulatniają się z sieci. Tak więc w ostatnich dniach zabrzmiały mi i dobre i złe struny, a są jeszcze takie, które wciąż wybrzmiewają i pełną melodię objawią nam pewnie niebawem. Czekajmy zatem cierpliwie.