Z naszego podwórka

Z naszego podwórka

Dzisiaj postanowiłem porozglądać się po naszym podwórku i podzielić się z Państwem swoimi opiniami na tematy różne. Na pierwszy plan pod względem rangi wysuwa się udzielenie absolutorium Prezydentowi Miasta Żyrardowa Wojciechowi Jasińskiemu. Poparcie dla prezydenckiej linii zarządzania miastem wyraziło 12 radnych, 4 było przeciwnego zdania, a kolejnych 4 można by rzec, że ciągle się przygląda i nie wyraża swojej opinii ani na tak, ani na nie. Swoją drogą uważam, że po dwóch latach takiego przyglądania się, powinno się już mieć wyrobione zdanie czy zmierzamy dobrą drogą ku przyszłości, czy też może wiedzie nas ona wprost na manowce. Trochę trudno mi sobie wyobrazić, aby nie można było ocenić działań Prezydenta, pozostając przy bezpiecznym (ale dwuznacznym) wstrzymaniu się od głosu.

Mam nadzieję, że po kolejnym roku takiej obserwacji, w przyszłorocznym głosowaniu nad udzieleniem absolutorium, będą już tylko głosy na tak lub nie. Z drugiej strony widać odpływ poparcia dla Prezydenta w stosunku do ubiegłego roku. Patrząc na listę jak każdy z radnych głosował (przy jednej osobie nieobecnej), to można powiedzieć, że dzisiaj działania Prezydenta pozytywnie ocenia jedynie jego ugrupowanie, z którym wygrał wybory. Trudno żeby było inaczej. Wszak wszyscy jadą na jednym wózku, co prawda nieco chwiejnym, bo jak wieści gminne niosą, każdy z trzech głównych „koni” trochę w swoją stronę ciągnie. Jeżeli w szale wyborczym zaczną z coraz większą siłą oddziaływać, to może się to zakończyć spektakularną wywrotką wózka. Pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem Prezydent spokojny o swój tron na kolejny rok, mógł się zająć poprawianiem wizerunku. Przez dwa lata żaden inwestor do miasta nie zawitał, a nawet nie przechadzał się choćby miedzą w okolicach Żyrardowa, to i nie ma okazji żeby przeciąć jakąś wstęgę. A po sąsiedzku, w świetle reflektorów, kamer i w otoczeniu znamienitych gości wbijają łopatę pod kolejną potężną inwestycję. Cóż robić, trzeba podnosić rangę tego co się ma. I tak w praktyce oznaczało to uroczyste wbicie przez Prezydenta łopaty rozpoczynającej inwestycję pod nazwą Park Seniora. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Można się spodziewać, że w przyszłości (a szczególnie w roku 2018), Prezydent będzie uroczyście wbijał łopatę lub przecinał wstęgę przy każdym łataniu dziur w jezdni, koszeniu trawy, czy układaniu kostki chodnikowej.

Zamiast pozować do zdjęć z łopatą lepiej byłoby, aby włodarz miasta udał się na spacer naszymi ulicami i przypatrzył się, jak nam zieleń wybujała. Na zdjęciach możemy zobaczyć piękno zbóż tuż pod Żyrardowem. Na kolejnych widzimy równie wysokie trawy w naszym mieście. Być może zaraz padną z ust samozwańczych obrońców działań Prezydenta zarzuty, że część zdjęć pochodzi z ulicy, która nie leży w gestii miasta, tylko innych służb. Nawet jeżeli tak jest, to nie zmienia faktu, że ulica ta leży w granicach naszego miasta i o naszym mieście świadczy. Obcy przejeżdżający przez Żyrardów widzą łany traw niczym na łące pod Białowieżą. Nie zastanawiają się w tym momencie nad tym, kto powinien to skosić. To władze miasta powinny się tym zająć, albo u właściwych drzwi interweniować. Poza tym sytuacja staje się już niebezpieczna, ponieważ wyjeżdżając z ulicy Mazowieckiej w Jaktorowską, z powodu wysokich traw nadjeżdżające samochody można dostrzec dopiero w ostatniej chwili. Niedawno publicznie chwalono się, że nasze miasto stanie się bardziej zielone z powodu uzyskanych dotacji. Nie mam wiedzy co się dalej dzieje w tym temacie, ale na pewno możemy powiedzieć, że zieleń nam wybujała ponad wszelką miarę!

Być może dla równowagi aby nas nadmiar tlenu nie otumanił, przy okazji wyżej wspomnianej inwestycji tj. Parku Seniora postanowiono wyciąć trochę drzew. Kluczowe w ostatnim stwierdzeniu jest słowo „trochę”, które może być różnie rozumiane. Wiadomo, że przy każdej inwestycji trzeba coś – co już istnieje – naruszyć, wyciąć, zburzyć itp. Ważna jest jednak skala takich działań, która pokazuje z jaką starannością inwestor podszedł do procesu planowania. W przyszłym Parku Seniora według doniesień wycięto ok. 100 drzew. Zrobiono to sprytnie, bo od razu wycięte drzewa były cięte na kawałki, a gałęzie przerabiane na zrębki. Ktoś postronny przechodząc obok, nie domyśliłby się jak dużo drzew padło.

Oczywiście po ukazaniu się tego tekstu oficjalne stanowisko władz będzie takie, że robiono tak w celu zachowania porządku i bezpieczeństwa na terenie inwestycji. Kto chce niech wierzy, a ja pozostanę przy swoim zdaniu, iż zrobiono to tylko po to, aby ukryć skalę wycinki. Na chwilę wrócę jeszcze do absolutorium dla Prezydenta i kwestii wykonania budżetu. Ze słów Prezydenta wynika, że rok temu było już dobrze, teraz jest jeszcze lepiej, a w przyszłości będzie cudownie. Pieniędzy nam przybyło – to fakt. Tylko zapominamy o tym, że część tych pieniędzy wpadła nam do kieszeni ze sprzedaży miejskiego majątku. W ten sposób można jeszcze uratować jeden, góra dwa budżety, a później będziemy mieli spektakularny kryzys. Cóż jednak z tego, kiedy to już nie ta ekipa będzie się musiała tym martwić. Po nas choćby potop – jak mówi znane powiedzenie. Potrzeba poprawiania budżetu w oczach mieszkańców przyjmuje – jak to w naszym mieście bywa – mało popularne formy.

Dawniej (ale nie tak znowu dawno) pobierano opłaty za wygrzewanie się na łące nad zalewem. Teraz na organizowanym na terenie Aqua Żyrardów Pikniku Rodzinnym z okazji Dnia Dziecka, którego patronem był nasz Prezydent, za większość atrakcji trzeba było zapłacić. Na czym więc polega dobrotliwa rola patrona imprezy, naszego Pana Prezydenta? Czy tylko na tym, że udostępnił (zapewne za opłatą) tereny podległej miastu spółki firmom, które dysponują sprzętem i zajmują się organizowaniem odpowiednich atrakcji dla dzieci? I znowu sąsiedzi pokazują nam jak się to robi. Tam też udostępnianie atrakcji odbywa się poprzez wyspecjalizowane firmy, które nie robią tego za darmo. Tyle, że tam umieją zadbać o sponsorów, którzy finansują takie festyny, a dzieciom i ich rodzicom pozostaje tylko się cieszyć ze wspólnej zabawy.

To, że o takim banalnym rozwiązaniu nie pomyślano w Żyrardowie dziwi tym bardziej, że jak niedawno pisałem Prezydent pochwalił się, że odbył wraz ze swoimi zastępcami 179 spotkań z przedsiębiorcami i mieszkańcami. Zatem pytam: czy przy tej okazji nie było sposobności poprosić o pieniądze na festyn? Nikt nie chciał zostać sponsorem i tych pieniędzy dać, czy może nie honor było Panom Prezydentom poprosić? A może tych spotkań w ogóle nie było? Indolencja władz zdaje się być znakiem rozpoznawczym naszego rodzimego podwórka.